Alternatywne spojrzenie na fotografię - wywiad z June Endresenem
Współczesna fotografia bazuje najczęściej na wyidealizowanym obrazie, zdominowanym przez komputerowy retusz (zwany potocznie „fotoszopowaniem”). Prawdziwa sztuka odchodzi na dalszy plan, a do głosu coraz częściej dochodzi jej komercjalizacja. Jednakże na świecie w dalszym ciągu można spotkać wiele osób, wiernych swojej artystycznej duszy. Jedną z nich jest June Endresen, którego domena to alternatywne i niekonwencjonalne spojrzenie na fotografię.
V-12: Skąd się wziął pomysł na taki, a nie inny pseudonim artystyczny? Czy powstał on w głowie, czy może zawiera w sobie np. nazwisko innej osoby?
June Endresen: Szukałem anonimowości. Dlaczego akurat June Endresen? Niech to już pozostanie moją słodką tajemnicą. Nic nie jest przypadkowe.
V-12: Dlaczego w swojej twórczości chcesz pozostać anonimowy?
June Endresen: Anonimowość daje większe możliwości. Stajesz się wizualizacją, snem czy innym bezosobowym zjawiskiem. Moje prace są w pewnym sensie odzwierciedleniem mnie, moich myśli, pragnień i obaw. Jako osoba prywatna nie chciałbym, aby ludzie znali moją prawdziwą tożsamość (oczywiście z wyjątkiem tych najbliższych, których jest garstka). Otwartość nie jest moim atutem. To, co odwzorowuje idealnie mnie i moje odczucia, chcę by zostało tylko we mnie. June jest czymś w rodzaju 'Alter Ego'. Mój świat rzeczywisty pozostaje wyalienowany od masowej ludzkiej obłudy i kłamstwa.
V-12: Skupmy się teraz na Twojej twórczości. Skąd pomysł na takie, a nie inne, alternatywne i niecodzienne podejście do fotografii, jaką prezentujesz?
June Endresen: Hmm… Można to podzielić na etapy. Zawsze fascynowała mnie nostalgia, problematyka snów i monotonia. Z czasem zacząłem manipulować sobą. Nie było to łatwe. Żeby zrozumieć problem, trzeba go najpierw poznać. Szukałem rzeczy niewidzialnych, odnajdywałem je w rozmowach z najdziwniejszymi osobami, których życie jednocześnie mnie uszczęśliwiało i przerażało. Próbowałem to pokazać alegorycznie. Myślę, że poniekąd dzięki temu udaje mi się zrozumieć samego siebie. A to chyba jest najważniejsze.
V-12: Gdzie obecnie możemy Twoje prace oglądać i podziwiać?
June Endresen: Swoje prace prezentuję na zamkniętym portalu o tematyce mocno alternatywnej. Czuję się tam jak w domu.
V-12: A jeżeli chodzi o wystawy, to ile ich już masz za sobą?
June Endresen: Wolę podziwiać niż się wystawiać.
V-12: Czy startowałeś w jakichś konkursach fotograficznych?
June Endresen: Nie. Nie chcę się promować, nie poczuwam się do tego. Nie szukam nagród i sławy. Szukam siebie.
V-12: Czyli generalnie można powiedzieć że to, co tworzysz, jest jak gdyby odzwierciedleniem Twojego wnętrza, emocji itp.?
June Endresen: Tak, jak najbardziej.
V-12: Co sądzisz o witrynach internetowych (np. istock.com), na których możesz sprzedać prawa do swojego zdjęcia, które następnie ktoś może nabyć dla własnych celów?
June Endresen: Sam bym raczej tego nie zrobił. Duszy nie sprzedam.
V-12: A załóżmy sytuację, w której pojawia się propozycja wykorzystania jednego z Twoich dzieł jako okładki płyty. Jak byś wówczas postąpił?
June Endresen: Ciekawe pytanie. Na to się składa wiele czynników. Kocham muzykę, tą niebanalną. Myślę, że jeśli coś by mnie rzeczywiście zainteresowało, co rzadko się zdarza, udostępniłbym to, co uznam za stosowne.
V-12: Jakie jest Twoje podejście do panującego powszechnie tzw. „fotoszopowania”, czyli obrabiania zdjęć w Photoshopie, upiększania postaci itp.?
June Endresen: Ahhh, Photoshop może pokazać ideały człowieczeństwa. Dodać estetyki. Krzyczeć kłamstwem i nienaturalnością. Martwi mnie fenomen Photoshopa. Większość korzysta z niego działając na niekorzyść odbiorców.
V-12: Nie ciągnęło Ciebie nigdy do tworzenia równie alternatywnych, jak Twoja fotografia, dzieł filmowych?
June Endresen: Nigdy nad tym nie myślałem… Nie, nie wyobrażam siebie w roli reżysera.
V-12: Jakich rad udzieliłbyś osobom raczkującym w temacie fotografii?
June Endresen: Kierujcie się sercem, nie książkami. Uciekajcie od stereotypów i twórzcie własny niebanalny styl oczami wyobraźni.
V-12: Czy w 2011 roku możemy spodziewać się kolejnej wystawy z Twoimi pracami, a może na razie pozostanie nam podziwiać je tylko w Internecie?
June Endresen: Możemy. :)
V-12: Dziękuję za rozmowę i życzę spełnienia i satysfakcji w Twojej twórczości!
Wywiad przeprowadził V-12/Tropyx dnia 28.12.2010 r. w Szczecinie.
Dołącz do June Endresena na Facebooku: LINK.
Powrót do działu "Wywiady"
Powrót na Stronę Główną