wtorek , 19 Wrzesień 2017

Wywiad z Rolfem Maierem Bode

V-12: Cześć Rolf! Czy mógłbyś przedstawić się wszystkim osobom, którzy mogą Ciebie nie znać lub po prostu nie pamiętać?

Rolf: Nazywam się ROLF MAIER BODE i rozpocząłem produkcję muzyki w 1991 r. Najbardziej udanym projektem było „RMB” z Faridem Gharadjedaghi (Redemption, Spring, Reality…). Ostatnie wydawnictwo RMB miało miejsce w 2004 i po tym zacząłem komponować muzykę dla telewizji i agencji reklamowych. Na początku 2008 r. podjąłem decyzję, by stworzyć własną muzykę ponownie pod szyldem mojego prawdziwego nazwiska ROLF MAIER BODE.

V-12: Powiedz mi coś o Twoim nowym albumie zatytułowanym Thirteen Stories. Jak dużo czasu spędziłeś na komponowaniu nowych utworów i co było Twoją inspiracją?

Rolf: Zacząłem tworzyć dużą ilość utworów w wielu stylach w maju 2008 r., lecz zauważyłem, że potrzebuję wskazówki, czy te utwory powinny być kiedykolwiek na jednej płycie. Więc wpadłem na pomysł z koncepcją OPOWIEŚCI. THIRTEEN STORIES powinien stać się albumem, gdzie każdy utwór opowiada jakąś historię. Wybrałem 13 utworów, które były najbardziej powieściotwórcze i wyprodukowałem je w taki sposób, w jaki sam tego najbardziej chciałem. Końcowa produkcja i mastering zostały wykonane w lutym 2009 r. i album THIRTEEN STORIES został wydany tylko za pośrednictwem poczty tradycyjnej (płytę można zamówić na rolfmaierbode.com) w marcu 2009 r.

V-12: Dlaczego zdecydowałeś się wydać swój album jako niezależny artysta?

Rolf: W tej chwili nie mam żadnej wytwórni ani wydawcy dla płyty THIRTEEN STORIES, ponieważ chciałem być kompletnie niezależny wobec brzmienia i konstrukcji albumu. Koncepcja OPOWIEŚCI zdecydowanie by nie zadziałała, gdyby tutaj były trzy „hity”, a pozostałych 10 utworów było tzw. „zapychaczami” (jak to ma miejsce na wielu płytach). Pomyślałem więc, że jakikolwiek menadżer lub człowiek z wytwórni płytowej chciałby mieć tylko jeden lub dwa hity wydane na singlach, a pozostałą część albumu skończoną tak szybko, jak to jest tylko możliwe.

V-12: Możesz mi powiedzieć coś w kwestii tego, w jaki sposób można zamówić Twoją nową płytę?

Rolf: Jest już dostępna nowa odsłona strony głównej z przyciskiem „buy CD” na mojej witrynie. Zwyczajnie klikasz na ten przycisk i wpisujesz swój adres e-mail. Otrzymasz wówczas maila z informacją na temat możliwości zamówienia płyty. Dla klientów z Europy są teraz możliwości przelania pieniędzy za pośrednictwem przelewu bankowego IBAN/BIC lub można także wysyłać pieniądze za pośrednictwem systemu płatności PayPal. Cena płyty (Digipack z 16-sto stronicową książeczką) wynosi 15 Euro i do tego trzeba doliczyć koszt wysyłki.

V-12: Czy są jakieś szanse, by Thirteen Stories zostało wydane na winylu?

Rolf: Wszystko zależy od tego, jak dobrze będzie się sprzedawał album na CD. Ale z pewnością nie stanie się to przed wakacjami.

V-12: A co w kwestii Twoich utworów w wersji demo (przykładowo Finale One, Doctrine Of Sin itp.)? Czy kiedykolwiek będą one ukończone i/lub oficjalnie opublikowane?

Rolf: W tej chwili chciałbym skoncentrować się na 13 utworach, które na moim albumie, a nie na tych, których tam nie ma ;). Lecz jeżeli wystarczająca liczba ludzi będzie zainteresowana moimi nowymi brzmieniami, będą w przyszłości kolejne wydawnictwa! Wszystkie aktualności będzie można znaleźć w pierwsze kolejności na moim blogu.

V-12: Czy planujesz jakieś występy na żywo w niedalekiej przyszłości? Czy jest szansa, by zobaczyć Ciebie w występie na żywo w Polsce?

Rolf: Na pewno nie w najbliższych miesiącach, jednakże jeżeli ludzie naprawdę polubią moje nowe brzmienie, pomyślę o występach na żywo z pewnością.

V-12: Słyszałem plotki dotyczące tego, że na początku swojej muzycznej kariery używałeś komputera Commodore 64. Czy jest to prawdą? Jeżeli tak, to czy mógłbyś coś mi powiedzieć na ten temat?

Rolf: Tak, programowałem na C64 kilka lat, zanim zacząłem tworzyć moją własną muzykę. Miałem lekcje pianina, jednakże byłem zbyt leniwy (a także zbyt wolny do tego), by spisywać partytury moich improwizacji. Zacząłem w wieku 13 lub 14 lat i skończyłem na programowaniu „intr” w Assemblerze… Lecz nigdy nie zdobyłem dobrego kontaktu ze „sceną programistów”. Następnie kupiłem mój pierwszy syntezator o nazwie Roland D-10 i zacząłem używać C64 jako sekwencer. W wieku 17 lat zdobyłem używanego samplera Casio FZ-1 i z tym „wyposażeniem” stworzyłem moje pierwsze (w połowie) nagranie → NAUTILUS. Płyta została wydana w wytwórni Talla „2XLC” o nazwie „Suck me Plasma” i była miksowana w małym studiu niedaleko Frankfurtu… Ta sesja miksowania była niezwykle inspirującą, dlatego też zrezygnowałem z programowania i na serio zacząłem tworzyć muzykę (techno) w każdej mojej wolnej chwili (byłem oczywiście ciągle w szkole).

V-12: Co sądzisz o dzisiejszych producentach i muzykach?

Rolf: Należy wskazać różnicę pomiędzy muzyką elektroniczną a innymi stylami muzycznymi. Nie sądzę, aby pop, czy rock, prezentowały się obecnie źle, o ile nie słuchasz jedynie telewizyjnej muzyki przypominającej melodyjki z telefonu komórkowego – lecz zastanawiam się, dlaczego elektroniczna muzyka w pewnym stopniu jest gorsza, niż to miało miejsce 10 lat temu, mimo że techniczne możliwości w kwestii komponowania obecnie potrafią zapierać dech w piersiach. Wygląda na to, że jest po prostu ZA ŁATWO tworzyć jakikolwiek „utwór”, posiadając w dzisiejszych czasach tylko komputer – przez to jest dużo miernej (bądź jeszcze gorszej) muzyki, wśród której nie możesz odnaleźć żadnej perełki. Mam na myśli to, ile tak na prawdę świetnych albumów z muzyką elektroniczną zostało wydanych w ciągu ostatnich lat – chodzi mi o prawdziwie artystyczne albumy, a nie miksowane „dance’owe” płyty…

V-12: Tak, to prawda… Na koniec może kilka słów dla Twoich fanów.

Rolf: Wiele młodych ludzi nie poświęca czasu by przesłuchać całej płyty CD, lub nawet nie są zainteresowani jej kupnem. Muzyka liczona jest w gigabajtach i często słuchana na iPodach lub tylko na telefonach komórkowych. Jednak mam pewien sen. Pewnego dnia ci ludzie odnajdą album, który poruszy ich serca i otworzy ich oczy. Powiedzą swoim przyjaciołom jak cudownie jest po prostu usiąść i słuchać świetnego albumu od pierwszego do ostatniego utworu. A jeżeli ludzie z taką postawą zahaczą o THIRTEEN STORIES, jest duża szansa, że naprawdę polubią ten album.

V-12: Dziękuję bardzo za wywiad!

Rolf: Cała przyjemność po mojej stronie!

Wywiad przeprowadził i przetłumaczył V-12/Tropyx.
Szczecin, 03.04.2009 r.

Sprawdź również

Rolf Maier Bode – Thirteen Stories (2009) [recenzja]

Rolf Maier Bode, założyciel słynnego duetu RMB, z którym w latach 90’ych święcił liczne triumfy …

Rolf Maier Bode powraca z nową płytą!

Thirteen Stories – tak nazywa się studyjny album Rolfa Maiera Bode, który w latach 1993-2005 …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *