wtorek , 19 Wrzesień 2017

Wywiad z Jose María Bará a.k.a. DX5

DX5 jest kompozytorem i producentem muzycznym, który w swojej twórczości zdecydowanie odnosi się do brzmienia i klimatu lat 80. Jest najbardziej rozpoznawany jako twórca coverów dobrze znanych utworów Depeche Mode, dostępnych do słuchania za darmo na jego kanale na YouTube. Wydał ponadto swoją pierwszą EP-kę “’Electronic Devices vol. 1”, pozwalającą nam cofnąć się w czasie i poczuć moc klasycznej muzyki synthpopowej. Co więcej, DX5 jest szczęśliwym użytkownikiem Commodore 64. Zachęcam do lektury niniejszego wywiadu, by dowiedzieć się więcej o jego muzycznej karierze.


V-12: Wiele osób może zadawać sobie pytanie, kim jest DX5. Czy mógłbyś na wstępie powiedzieć coś o sobie?

DX5: Jestem (między innymi) muzykiem i keyboardzistą, który mieszka w północno-zachodniej Hiszpanii. Gram na klawiszach od ponad 25 lat, aczkolwiek nagrywam i produkuję (na poważnie) od 2000 roku. Zainteresowałem się technologiami jeszcze na początku lat 80.

V-12: A Twój pseudonim pochodzi od oznaczenia syntezatora Yamahy?

DX5: Na początku chciałem zarejestrować pseudonim DX7, ponieważ posiadam dwa z tej serii syntezatorów Yamahy. Był on jednak już zarejestrowany, więc postanowiłem sprawdzić, czy DX5 jest dostępny, jako że jest to kolejny model klawiszy DX Yamaha (dwa DX7 w jednej obudowie). Na szczęście ów pseudonim nie był zarejestrowany, więc go sobie przyjąłem. To były miłe czasy, kiedy mogłeś zarejestrować jedynie trzyliterową nazwę użytkownika na YouTube.

Wiele osób pyta mnie, czy na prawdę posiadam DX5. Odpowiedź brzmi: nie.

V-12: Jesteś najbardziej znany jako człowiek, który tworzy covery dobrze znanych utworów z gatunków Synthpop i New romantic. Wygląda na to, że jesteś fanem lat 80?

DX5: Tak. W rzeczywistości po pierwsze żyłem w latach 80, chociaż byłem zaledwie 10-letnim chłopcem, kiedy wszystko się zaczęło. Bardzo dobrze pamiętam najnowsze informacje na temat Depeche Mode, Visage i innych zespołów, pojawiające się w różnych czasopismach. Ponadto moi bracia i ich przyjaciele kupowali płyty wszystkich zespołów New romantic/Synthpop. Lata 80 były okresem rozwoju, mówiąc o muzyce, było wiele kapel i ponadto ta dekada spotkała się z rewolucją w dziedzinie wideo. Zacząłem oglądać teledyski w telewizji, to było niesamowite. Kolejnym faktem była syntezatorowa rewolucja. Od tych wielkich i drogich modulatorów analogowych, przez nieco mniejsze analogowe klawisze, aż po wcześniejsze samplery i bardziej przystępne syntezatory, co pozwoliło wielu zespołom na posiadanie jednego z nich. Wszystkie te fakty po zsumowaniu stają się powodem, dlaczego uwielbiam lata 80.

V-12: Jak długo zajmuje Ci nauka gry danego utworu?

DX5: Jeżeli mówimy o teraźniejszości, może mi to zająć dwie lub trzy godziny (mam na myśli praktykowanie wszystkich riffów/akordów, synchronizację moich rąk z dwoma, trzema, a nawet czterema keyboardami). Może być w tym zawarte stworzenie całego backtrack’a danego utworu. Backtracki czasami zajmują więcej czasu, zwłaszcza gdy nie przywołuję dokładnie wszystkich oryginalnych sekcji. Jeżeli dźwięki są trudne do syntezy (na przykład dźwięk, który można osiągnąć poprzez nakładanie na siebie dwóch lub trzech syntezatorów, a następnie samplowanie całości razem dla zachowania odpowiedniego rezultatu), czas znacznie może być wydłużony. Jeżeli dźwięki są bardziej klasyczne (fortepian, linie basu, SAW lead’y itp.), wszystko może być wykonane szybciej.

V-12: Skończyłeś może jakąś szkołę muzyczną, czy może wszystkiego uczysz się samodzielnie, bez udziału nauczycieli?

DX5: Nie jestem keyboardzistą wytrenowanym w szkole. Nie uczę się z nauczycielami. Jedynie chodziłem do kilku klawiszowych klas w akademii muzycznej w latach 90, jednakże znudziło mnie granie utworów klasycznych, więc zrezygnowałem. Wszystkie moje techniki grania to wynik mojej samodzielnej nauki. Mnóstwo godzin grania i grania. Czasami czuję, że chciałbym udoskonalić moją grę i zwiększyć wiedzę z zakresu teorii muzycznej, ale myślę, że jednak czuję się komfortowo ze wszystkim, co wiem i czynię obecnie.

V-12: Kiedy dokładnie podjąłeś decyzję, że chcesz nauczyć się grać na syntezatorze?

DX5: To nie był mój wybór. Zacząłem grać we wczesnych latach 80 na małym Casio VL ONE w sposób naturalny, dla zabawy. W latach 80 byłem zaangażowany w kilku różnych zespołach, używając wtedy modelu z wyższej półki Casiotone (MT70). Około 1987 roku mój pierwszy prawdziwy syntezator (Yamaha DX27 S) przybył do mojego domu. Myślę, że to było punktem zwrotnym, od którego zacząłem interesować się graniem i programowaniem syntezatorów.

V-12: I w pierwszej kolejności zacząłeś tworzyć różne covery. Które z utworów przerobiłeś na samym początku?

DX5: Przerabiałem dużo jeszcze w latach 80, ale mówiąc o czasach YouTube, pamiętam który utwór był pierwszy: zapis wideo podczas grania kilku nut z końcowej części „Everything Counts 101 live”. Tej, w której Alan grał na DX7 II FD, podczas gdy tłum fanów śpiewał „Their Grabbing hands….. grab all they can… Everything Counts in large amounts…”. To było kiepskie nagrane, trzymając na mojej nodze aparat fotograficzny ustawiony na tryb nagrywania obrazu. Brzmienie było naprawdę okropne, tak samo jak moja gra. 🙂 Myślałem o tym, aby usunąć filmik, lecz zdecydowałem, by go zachować ze względów sentymentalnych.

V-12: A co z samplowaniem? Wygląda na to, że szereg Twoich utworów zawiera stworzone przez Ciebie sample. Inspirujesz się może zespołem Depeche Mode, który w latach 80 wykonał kawał dobrej roboty przy tworzeniu i wykorzystywaniu sampli w swoich produkcjach?

DX5: Sampling jest zdumiewający. Zacząłem samplować jeszcze w latach 80, kiedy kupiłem Casio SK-1 (którego nie jestem w stanie stwierdzić, gdzie znajduje się obecnie). Ponadto samplowałem własny głos dla zabawy i wtedy zorientowałem się, że mogę samplować jakąkolwiek rzecz i użyć jej brzmienia do grania. Depeche Mode byli mistrzami samplingu w połowie lat 80 i oczywiście byli moją inspiracją. Używali masowo Emusa (Emulator I, II i III oraz Emax) wspólnie z droższymi narzędziami jak Synclavier i Fairlight.

Mogę podzielić sampling na dwie kategorie: samplowanie każdego prawdziwego obiektu, który możesz sobie wyobrazić, jak np. wielkie metalowe drzwi, ogrodzenie, rury, kineskop rozbijany młotkiem lub też samplowanie innych syntezatorów, nakładanie na siebie złożonych dźwięków i tworzenie kompletnie unikalnych brzmień. Depeche działali na oba sposoby, ja również zacząłem czynić to samo tak szybko, jak zdobyłem mojego pierwszego Emaxa. W moim przypadku sampluję nałożone na siebie dźwięki z moich pozostałych syntezatorów, tworząc to, co chcę dla tworzenia coverów lub do moich własnych utworów. Zsamplowałem także nie jeden raz mój głos. Pierwszy dźwięk to dźwięk oddechu, który stworzyłem przez moje gardło.

Samplery ponadto pozwalają keyboardziście na granie wielu różnorodnych dźwięków przy użyciu tylko jednego lub dwóch syntezatorów, zamiast transportowania dużej liczby klawiszy ze sceny na scenę. Do tej pory posiadam dwa Emu Emax I, jeden Emax II HD i Akai S3000 XL HD.

V-12: Niektórzy mogą narzekać, że Twoje covery nie brzmią dokładnie tak, jak oryginały. Ciężko jest stworzyć 1:1 cover używając Twojego obecnego muzycznego wyposażenia?

DX5: Muszę przyznać, że tworzę covery na YouTube po prostu dla zabawy. Nie muszą one brzmieć całkowicie profesjonalnie. Rzekłbym tym, którzy narzekają „Hej, to nie brzmi jak oryginał”, że nie jestem ani Alanem Wilderem, ani Gore’m lub Clarke’m. Również Gareth Jones nie jest moim inżynierem dźwięku (chciałbym, żeby był). Posiadam pewne wyposażenie podobne do tego, które używało Depeche, jak na przykład Emus z potężną biblioteką (używali oni sporo dźwięków z biblioteki, jak np. intro do „Stripped” jest dźwiękiem z biblioteki Emu Emulator I), Yamaha DX7, Roland JP8000 itp. Nie posiadam jednak każdej maszyny użytej w oryginalnych utworach. Oznacza to, że muszę zastępować pewne dźwięki innymi, mniej lub bardziej do siebie zbliżonymi. Jeżeli mówimy o utworze PSB „Domino Dancing”, dźwięk „uderzenia” i chóry są z biblioteki Emax’a, stąd też uzyskałem takie same wrażenie w tym utworze).

Wiem, że ludzie próbują odtwarzać brzmienie DM lub PSB używając oprogramowania, lecz jest to dosyć trudniejsze. Na przykład, dwuoktawowe pianino, pochodzące z biblioteki Emax’a / Emulatora II (możesz je usłyszeć w „Pimpf” lub „Never let me Down Again” jako riff na końcu) brzmią bardzo charakterystycznie. Nigdy nie widziałem oprogramowania (nawet prawdziwego pianina) brzmiącego w ten sposób. Oryginalne maszyny czynią pracę bardziej prostszą i realistyczną.

Stworzyłem prawie wszystkie utwory instrumentalne dla Depeche Mode Audiostory, wydanej kilka miesięcy temu w Niemczech. Była to bardziej profesjonalna robota, niż moje covery na YouTube i uzyskane brzmienie jest bliższe, niż w przypadku coverów. Zajęło mi to jednak mnóstwo czasu, jednakże okazało się, że mój sprzęt może brzmieć podobnie, jak oryginały.

V-12: Cieszę się, że wspomniałeś o tym interesującym wydawnictwie. Thomas Bleskin (autor Audiostory) w wywiadzie dla depechemode.de powiedział, że Twój soundtrack jest bardzo unikalny i ponadto utwór bonusowy jest jednym z najlepszych coverowych wersji akustycznych DM, jakie kiedykolwiek słyszał…

DX5: Muszę powiedzieć, że nie nagrałem utworu bonusowego. Stworzyłem większość z utworów, które można usłyszeć na tym wydawnictwie. Była to ciężka praca z odtworzeniem niemalże wszystkich detali utworów Depeche Mode, ale było mi dane to skończyć, utrzymując klimat oryginalnych utworów, stąd też jestem bardzo zadowolony z rezultatu.

V-12: Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej na temat procesu tworzenia backtrack’ów do utworów? Używasz może oprogramowania na PC czy może wszystko powstaje przy użyciu syntezatorów?

DX5: Obie rzeczy są używane: oprogramowanie do sekwencjonowania patternów perkusji w sposób bardziej przystępny. Używam do tego Reasona Redrum. Intuicyjny program, utrzymany w stylu TR008. Głównym sekwencerem/rejestratorem jest Pro Tools. Tak więc moje backtracki zawierają zarówno sekwencjonowanie Midi (wywoływanie niektórych modułów Reasona, zwłaszcza dla linii basowej) oraz klawiaturę sprzętową, poprzednio nagrywaną na PT.

Zazwyczaj rozpoczynam od poszukiwania dźwięków wiodących (odnajduję podobne na mojej klawiaturze lub tworzę je za pomocą metody nakładania). Zapisuję następnie te dźwięki w banku użytkownika syntezatora lub sampluję je do Emaxa. Po tym tworzę ścieżkę perkusji, szukając (lub tworząc samodzielnie) odpowiednie dźwięki. Następnie uruchamiam podstawowy wzór w celu ich udoskonalenia. Rozpoczynam z linii basowej, sekwencjonując ją. Kiedy jest ona gotowa, nadchodzi czas na nagranie dźwięków tła. Potem jest moment na sprawdzenie całego kawałka. Kolejny i zarazem ostatni krok stanowi nagranie całości za pomocą kamery.

V-12: W komentarzach możemy przeczytać, że jesteś następcą Alana Wildera i ze powinieneś się znaleźć na jego miejscu w zespole Depeche Mode. Jaka jest Twoja opinia w tym temacie?

DX5: Nie do końca (ale chciałbym, by tak mogło być). Alan nie jest tak łatwo zastępowalny, ponieważ jest on niepowtarzalny dzięki swojej technice gry i sposobie, w jaki aranżuje dźwięki dla utworu. Uczyłem się sporo bazując na czynnościach Alana, jednakże mogę siebie uważać jako jego pupila. Nie mówię, że nie chciałbym być członkiem DM, ale w tej chwili jest wielce prawdopodobne, że każdy, kto czyta ten wywiad i kto uwielbia prowadzić samochód, chciałby być zaangażowany na torze wyścigowym F1 z Hamiltonem i Alonso. 🙂 Ale tego nikt nie wie…

V-12: Opowiedz coś na temat Twojego doświadczenia z zabytkowym komputerem Commodore 64 (wersja ALDI). Kiedy go zdobyłeś i czy kiedykolwiek próbowałeś pisać na nim jakieś programy, bądź coś w tym stylu?

DX5: Jeszcze w latach 80 miałem Commodore VIC 20 (młodszy brat C64, zaledwie 3.5 kilobajta pamięci!). Programowałem na nim w Basicu. Dokładnie pamiętam komendy, jak Get A$ If A$, Poke i wiele innych. Ponieważ VIC miał tak mało pamięci, mogłeś jedynie zaprogramować grę typu Hangman (po godzinie pisania w Basicu, ponieważ w pierwszej kolejności nie posiadałem magnetofonu). Używałem tego komputera także do pisania prostych rzeczy, takich jak te, które pytają o Twoje imię i odpowiadają „Hello Twoje imię”.

Zawsze uwielbiałem 8-bitowe brzmienie C64. Te technologie powracają, ponieważ rośnie grupa ludzi będąca zainteresowana tymi maszynami. To nie tylko brzmienie, lecz także sposób używania tego sprzętu. Ludzie zaczynają się nudzić, ruszając myszką i robiąc prawie wszystko, co popadnie. Mój pierwszy C64 został zakupiony wiele lat temu i jest to limitowana wersja ALDI z SID’em 8580 w środku. Główną różnicą w porównaniu ze standardowym modelem są białe klawisze, które normalnie były ciemne bądź ciemnoszare.

Nie mam zbytnio wielkiego doświadczenia z tym sprzętem. Dostarczony był on z kilkoma kasetami lecz nie przypominam sobie teraz żadnych tytułów gier, jedynie fakt, że było tam wiele pozycji z firmy „Activision”.

V-12: Obecnie możemy podziwiać powrót Commodore 64 w całkowicie nowej wersji, zbudowanej przez Commodore USA. Jest to nowoczesny PC w obudowie C64. Co sądzisz o tym pomyśle?

DX5: Sądzę, że jest to fajny sposób podtrzymywania ducha C64 (i wcześniejszych komputerów Commodore). W każdym bądź razie jest to faktycznie PC, jeżeli nawet obudowa jest w stylu 64, to system nie ma nic wspólnego ze starym C64 (zakładam, że 64 kilobajtów w Basicu, oczywiście nie byłoby wystarczające w dzisiejszych czasach). Postrzegam to w sposób pozytywny, dzisiejsza technologia z filozofią lat 80. 🙂

V-12: W jednym z filmików na YouTube możemy Ciebie zobaczyć grającego utwory “Shake the Disease” i “Popcorn” na syntezatorze podłączonym do Commodore 64, który jest wyposażony w kartridż MSSIAH (oprogramowanie MIDI). Dlaczego wybrałeś akurat ten rodzaj rozszerzenia?

DX5: Miałem wcześniej kartridż „Prophet64” (w zasadzie jest to MSSIAH bez MIDI). Włączyłem go na chwilę i miałem plany, by zsamplować niektóre dźwięki SID’a dla kolejnych utworów na przyszłość. Kiedy MSSIAH został wydany, zamówiłem go, ponieważ zawsze chciałem mieć możliwość grania w czasie rzeczywistym. Myślę, że ludzie stojący za tym kartridżem, wykonali fantastyczną robotę. Spodobał mi się, odkąd pierwszy raz podłączyłem go do C64. Tamto wideo zostało nagrane pierwszego dnia, kiedy kartridż dotarł do mojego domu. Widziałem, że ludzie „modują” C64, dodając potencjometry do zmiany filtrów. Może zrobię to któregoś dnia.

V-12: Czas porozmawiać na temat Twojej EP’ki zatytułowanej „Electronic Devices vol. 1”. Zawiera ona 6 utworów, które w rzeczywistości są nowymi kompozycjami, jednakże brzmią, jakby były stworzone w latach 80. Jak tego dokonałeś?

DX5: Po pierwsze, chciałem zawrzeć brzmienie lat 80, ponieważ ta dekada przyniosła nam bogate i złożone syntezatorowe brzmienie, stąd też użyłem takiego sprzętu, jak JX8P, Emu Emax, Korg DW8000 (keyboardy z lat 80) w sposób ekstensywny. Dźwięki mogą dać ci fajne uczucie retro. Ponadto byłem bardzo pod wpływem zespołów takich, jak Depeche Mode. W rzeczywistości niektórzy ludzie mogą myśleć, że ta EP’ka brzmi bardzo Depeszowo. Zgadzam się: tak to brzmi. Ale dlaczego miałbym zrezygnować z tego typu wpływów? DM to jeden z moich ulubionych zespołów od ponad 25 lat, więc nie jest to niczym niezwykłym, że moja muzyka brzmi podobnie w niektórych przypadkach. Uwielbiam fakt bycia porównywanym z nimi, chociaż ciągle jestem daleko za nimi w tyle.

Electronic Devices EP Vol. 1 zostało skomponowane i nagrane w ciągu niemalże jednego roku i zawiera różnorodne utwory, od jednego w takcie 3/4 bez perkusji, zatytułowanego „Batch”, przez szybki „Spoken Words”, aż po utrzymany w średnim tempie „Random Trust”. Dostępne są one na iTunes, Amazon oraz Spotify.

V-12: Otrzymałeś wiele pozytywnych reakcji, nawet od byłego członka Depeche Mode Vince’a Clarke. Jak się z tym czujesz?

DX5: Czuję się naprawdę zaszczycony. Jeden z najważniejszych klawiszowców i kompozytor, Vince mówi, że twój album jest znakomity i uwielbia modulacje filtrów w niektórych utworach i to jest bardzo miłe. To powoduje, że myślę „to wcale nie brzmi tak źle” lol. Okazało się, że jestem w stanie robić dobrą robotę, w co nigdy nie wątpiłem, jednakże nigdy nikt nie wie, czy praca będzie dobrze, średnio lub źle odebrana. Na szczęście było to pierwsze. I tak myśli Vince Clarke.

V-12: Ile próśb o nowe covery otrzymujesz obecnie od publiczności?

DX5: Dużo. I jest mi bardzo przykro, ponieważ nie jestem w stanie poradzić sobie ze wszystkimi tak szybko! Nie tylko pracuję z rzeczami związanymi z muzyką (mam oprócz tego inną pracę, która angażuje większość mojego czasu). Przez co nie mogę pracować tak szybko, jakbym tego chciał.

Moje przeróbki na YouTube są po prostu dla zabawy i jeżeli sprawdzisz kilka z nich, to przekonasz się, że nie są one perfekcyjne. Zacząłem je robić w taki właśnie sposób i nie szukam doskonałości. Może to jest to, co powoduje, że są one prawdziwe, ponieważ linie grane przeze mnie są prawdziwe. Jest to mniej więcej tak, jak Depeche Mode czyni to na żywo: backtrack z pewnymi instrumentami na żywo. W mojej opinii backtracki czasami mogą być proste, jako że cała zabawa wypływa podczas grania.

V-12: Czy planujesz wydanie pełnego albumu w najbliższej przyszłości?

DX5: Tak, w rzeczy samej właśnie zaczynam z nowymi kawałkami. Na razie są to tylko pomysły, ale już w tym momencie mam ich sporo. Nie podam daty premiery w tej chwili, ale może to będzie zmierzać ku końcowi roku.

V-12: Czy będą tam jakieś utwory z dźwiękami z Commodore 64?

DX5: Jest taki zamiar, ale nie mam planów wobec „8-bitowego” zapisu. Jest wielu dobrych ludzi zajmujących się tym i nie jest to coś, czego poszukuję. Miałem zaplanowane wykorzystanie podkładów SID-a, zarówno dla ścieżki prowadzącej, jak i brzmienia perkusji.

V-12: Pytanie z innej beczki. Jakie jest Twoje największe marzenie w życiu?

DX5: „Shh, to tajemnica…” (scena Erniego i Berta Śmiech).

V-12: Brzmi tajemniczo. 😉 Okej, może kilka ostatnich słów dla Twoich fanów, przyjaciół, itp.?

DX5: Chciałbym podziękować wszystkim ludziom śledzącym mnie na YouTube, Facebooku lub Twitterze, kupującym moją EP’kę bądź myślącym, że moja muzyka jest dobra. Chociaż jest ich sporo (na szczęście), to staram się pozostawać w kontakcie z każdym i wszystkimi. Przepraszam, jeżeli są osoby, którym nie mogę odpowiedzieć, lecz zapewniam, że czytam wszystko, co otrzymuję. Dziękuję również V-12 za wywiad.

V-12: Ja również dziękuję za Twoje odpowiedzi i życzę Ci powodzenia w Twojej dalszej muzycznej karierze!

Wywiad przeprowadził V-12/Tropyx.
Szczecin, 2.10.2011 r.


Poniżej znajdziecie niewielką próbkę umiejętności DX5, którą w pełni można podziwiać na jego oficjalnym kanale na YouTube: http://www.youtube.com/user/DX5.

DX5 znajdziesz również na Facebook’u, Twitterze oraz SoundCloudzie.

Z kolei „Electronic Devices E.P. vol. 1” jest dostępne do kupienia m.in. na iTunes oraz Amazon.

Na moją prośbę, DX5 wykonał wspaniały cover klasycznego intrumentalnego utworu Depeche Mode – Nothing To Fear. Dziękuję!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *