wtorek , 26 Wrzesień 2017

The Shipyard – We Will Sea (2012) [recenzja]

The Shipyard to bardzo młody i obiecujący zespół z Trójmiasta, mający na swoim koncie m.in. debiutancką płytę i garść udanych koncertów. Nie należy jednak sugerować się krótkim stażem „Stoczniowców” na scenie. Skład kapeli tworzą bowiem doświadczeni muzycy. Projektem zarządza Piotr Pawłowski, znany przede wszystkim z Made In Poland – jednego z cenionych rodzimych zespołów nurtu cold wave lat 80. Wraz z nim przy wspólnym doku zacumowali: Filip Gałązka, Nela Gzowska, Rafał Jurewicz oraz Michał Miegoń. Pod wpływem magii i tajemniczej aury, jaką wyzwalają obszerne tereny stoczni w Gdańsku, powstał twór muzyczny o nazwie… The Shipyard.

Pierwszy i jak na razie jedyny w dorobku zespołu album o tytule „We Will Sea” (stanowiący notabene pewnego rodzaju grę słów), ukazał się 31 sierpnia 2012 roku. W opakowaniu typu digipack oprócz krążka odnaleźć można dwunastostronicową książeczkę z tekstami do wszystkich piosenek. Głównym motywem okładki jest zdjęcie (wykonane z oddali), którego temat to widok na wysokie dźwigi portowe, stojące dumnie w blasku zachodzącego słońca nad zastygłą w bezruchu wodą. Muzycznie ekipa Piotra porusza się w trudnej do jednoznacznego zdefiniowania mieszance alternatywnego rocka z domieszką shoegaze i przede wszystkim (co pewnie nie będzie żadnym zaskoczeniem) specyficznymi dźwiękami zimnofalowymi.

The Shipyard – We Will Sea (2012): okładka i płyta.

 

Od dźwięków (prawdopodobnie) stoczniowej maszyny i mocnego uderzenia rozpoczyna się niespełna 49-minutowa podróż po krainie rockowego brzmienia The Shipyard. Tytułowy utwór dostrzegalnie, szczególnie pod względem warstwy lirycznej, nawiązuje do inspirującej zespół Piotra gdańskiej stoczni oraz klimatów morskich. Dynamiczna i chwilami progresywna kompozycja stoi w opozycji do drugiej w kolejności na albumie – stonowanej i nieco bardziej melodyjnej. „Oyster Card”, bo o niej mowa, przypomina swoim brzmieniem (szczególnie gitarowym) niektóre starsze dokonania The Cure (a przynajmniej takie wrażenie można uzyskać po pierwszych riffach). Co ciekawe, kawałek ten być może powstał dzięki osobistemu doświadczeniu w podróżowaniu komunikacją miejską w Londynie. Łatwo wpadający w ucho refren powoduje, że piosenkę odbiera się bardzo przyjemnie.

W przypadku „Free Fall” mamy ponownie (jak w pierwszym kawałku) do czynienia z mieszanką nastrojów. Szczególnie pozytywnie wypadło przejście pomiędzy drugim refrenem (jakże ognistym!), a trzecią zwrotką. Nowofalowy nastrój przeplata się tutaj ze spokojnym, wręcz monotonnym brzmieniem gitary Michała Miegonia i basu Piotra Pawłowskiego. To jedna z najlepszych pozycji na „The Shipyard”. W podobnym klimacie prezentuje się kolejny numer „Music Is The Only Chance”, opowiadający o potędze muzyki, łączącej ludzi i mającej więcej znaczeń, niż inne przejawy działalności artystycznej. Spokojne zwrotki łączą się z agresywnymi refrenami, w których poszczególne słowa są wykrzykiwane przez Rafała Jurewicza (nie pierwszy zresztą raz na płycie). Hałasujące brzmienie gitary we wstępie przypomina ponownie twórczość The Cure z lat 80 (dokładniej podobne dźwięki można odnaleźć np. w utworze „The Kiss”).

Prawdziwym oderwaniem od zgiełku jest szósta w kolejności na albumie kompozycja o tytule „Fire Like Desire”. Chociaż główny, niezbyt skomplikowany, motyw gitarowy jest powtarzany wielokrotnie wręcz do obrzydzenia, to jednak jego prostota przykuwa uwagę i sprawia, że całość staje się bardzo łatwa do zapamiętania nawet już po pierwszym przesłuchaniu. Kawałek ponadto nie grzeszy dynamiką, jednak jest on mocnym i wyróżniającym się punktem całego albumu.

Promujący debiutancką płytę „Downtown 2012” nie zachwyca niczym szczególnym. Brzmi ogólnie pop’owo, zbyt banalnie (chociaż technicznie trudno jest do czegokolwiek się przyczepić). Z kolei „Under The Apple Tree” swoim klimatem przypomina dokonania francuskiej zimnej fali. Szczególną uwagę przykuwa tutaj bas Piotra Pawłowskiego, wyróżniający się na tle pozostałego instrumentarium. Kawałek ten bez wątpienia można postawić w szeregu z pierwszymi dokonaniami zespołu Asylum Party.

Między kobietą a mężczyzną” to jeden z dwóch utworów na „The Shippyard” zaśpiewany przez Rafała w języku rodzimym. Próba zaimplementowania łamanej perkusji ze strony Filipa Gałązki wypadła w tym przypadku pomyślnie. Całość pozwala odnieść wrażenie, jakoby miało się do czynienia z nowym repertuarem Made In Poland. „Cigaretto” brzmi natomiast stosunkowo znajomo, szczególnie główny motyw basowy przypomina chociażby w pewnym stopniu „The Dead of Night” z repertuaru Depeche Mode.

Ciekawym zakończeniem albumu jest „Free of Drugs”, wbrew pozorom zaśpiewany po polsku. Początkowe zawodzenie gitary pozwala poczuć, jakoby za sterami wiosła stał nie kto inny, jak The Edge z U2. Utwór jest utrzymany w tajemniczej i można by rzec, mrocznej stylistyce. Trudno także stwierdzić, co autorzy tekstu chcieli przekazać za pośrednictwem warstwy lirycznej (być może tylko to, ze refreny w piosenkach wcale nie są potrzebne).

Tracklista albumu The Shipyard – We Will Sea:

01. The Shipyard
02. Oyster Card
03. Free Fall
04. Music Is The Only Chance
05. Fire Like Desire
06. Downtown 2012
07. Under The Apple Tree
08. Między Kobietą A Mężczyzną
09. Cigaretto
10. Free Of Drugs

The Shipyard” to album intrygujący, niebanalny i wart polecenia przede wszystkim wielbicielom specyficznego, zimno-nowofalowego brzmienia lat 80. Materiał przykuwa uwagę z jednej strony pewną różnorodnością, zarówno pod względem sposobu odbioru poszczególnych kompozycji, jak i ich oprawy muzycznej. Klimatem nawiązuje do twórczości wielu zespołów lat 80, ale całość nie brzmi banalnie i mało nowocześnie. Dużym atutem jest wykorzystanie elektroniki, która nie dominuje, ale stanowi pozytywne uzupełnienie gitarowego brzmienia The Shipyard. Chwilami brakuje potężnej dawki energii (krzykliwe refreny to za mało), jednakże to, czego zabrakło na albumie, odnaleźć można na koncertach zespołu.

Dzieło „Stoczniowców” to kawał dobrej muzyki. Miejmy nadzieję, że kolejny album przyniesie nowe, muzyczne rozwiązania, być może z większym udziałem partii wokalnych śpiewanych przez Kasię Kliś.

V-12/Tropyx
Szczecin, 14.01.2013 r.


Oficjalna strona internetowa The Shipyard: http://www.theshipyard.pl/

The Shipyard na Facebook’u: https://www.facebook.com/TheShipyardPL


Sprawdź również

The Shipyard (support: Arcy Młyn) – 23.06.2014 r. w Szczecinie [relacja]

Pierwsza wizyta trójmiejskiej formacji The Shipyard w Szczecinie w dniu 23 czerwca 2014 roku z …

The Shipyard – Water On Mars (2014) [recenzja]

Z oceanu w kosmiczne przestworza – w taką podróż zaprasza nas na albumie “Water On …

ZIYO wraca do korzeni! Nowy skład, nowa strona internetowa i nowe plany!

Dziś obiegły świat sensacyjne doniesienia z obozu ZIYO: Zespół ZIYO wkracza w rok 2014 z …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *