poniedziałek , 20 Listopad 2017

RMB – Evolution (2009) [recenzja]

Duet RMB, który tworzyli przez kilkanaście lat Rolf Maier Bode oraz Farid Gharadjedaghi, z powodów ekonomicznych i osobistych, oficjalnie zaprzestał działalności na scenie muzycznej w 2005 roku. Planowany wówczas nowy album, nigdy nie ujrzał światła dziennego, co było dla wszystkich fanów zespołu niemałym rozczarowaniem. Po 4 latach milczenia Evolution został wydany 1 maja 2009 r. tylko w wersji elektronicznej i można go pobrać na kilku oficjalnych stronach internetowych, takich jak chociażby amazon.de.

Okoliczności tego wydarzenia nie są do końca wszystkim znane i można jedynie przypuszczać, iż ma to związek z premierą solowej płyty Rolfa Maiera Bode – Thirteen Stories, która miała miejsce 2 miesiące wcześniej.

Album wita nas podwójnym intrem. W klimat wprowadza słuchacza utwór o tytule 4th Level z bardzo nastrojowymi dźwiękami gitary akustycznej. Po niespełna dwóch minutach następuje wyciszenie i przejście do Chartres, krótkiej kompozycji, której zadaniem jest wytworzenie odpowiedniej aury dźwiękowej, inicjującej kolejny kawałek na płycie o nazwie April (Trance Mix). Jak sama nazwa miksu wskazuje, jest to typowo trance’owy numer, z lekką domieszką gitary akustycznej, znany już dokładnie wszystkim fanom z ostatniego 12” singla RMB, wydanego w 2004 roku. Po 6 minutach April przeistacza się w Beauty Of Simplicity – wokalny utwór z udziałem Christiny Lux, która współpracowała z zespołem od czasów drugiej płyty z 1998 roku i udzieliła swojego głosu do kilku wcześniejszych kompozycji.

Piątym utworem jest przerywnik, zatytułowany Symphonic Rhythm. Zawiera on niespotykane wcześniej w całej twórczości RMB rozwiązanie muzyczne, polegające na wykorzystaniu dźwięków orkiestry dętej. Następnie mamy do czynienia z niezwykle skróconą wersją utworu Endless Trippin, który pojawił się na 12” vinylu o nazwie Selected Works już w październiku 2001 roku. Jest to niezwykle spokojna i nastrojowa kompozycja, kończąca się nagle po ponad dwóch minutach bez konkretnego uprzedzenia. Po chwili z głośników zaczyna rozbrzmiewać w pierwszej kolejności piękna melodia, odgrywana na pianinie, a następnie znajoma już wszystkim partia gitarowa, oznajmiająca o tym, że mamy do czynienia z utworem Feel The Flame. Wersja z albumu zdecydowanie różni się od tej, która w 2003 roku pojawiła się na 12” singlu. Podobnie jest z kolejnym kawałkiem Touch The Sky, który na vinylu został nagrany w wersji instrumentalnej. Tutaj piękny kobiecy głos opowiada o tym, że należy mieć odwagę w podejmowaniu pewnych decyzji i jeżeli nie wejdziemy na szczyt góry, to nigdy nie dotkniemy nieba… Całość jest niezwykle energiczną mieszanką, w której dominuje dynamiczna, trance’owa melodia, wywołująca dreszcze na całym ciele słuchacza.

Okładka ostatniej płyty RMB o tytule „Evolution”

Dla uspokojenia emocji przechodzimy do kolejnej kompozycji o nazwie Artificial Diversity. Jest to breakbeatowa i dosyć mroczna aranżacja ze smyczkami w tle, która swego czasu otwierała sety podczas występów RMB. Po trzech minutach następuje przejście do utworu Dragonchase, który można zakwalifikować do kategorii cięższego trance’u. Mamy tutaj zarówno ciekawe filtry, mocną melodię, jak i męski vocal, wypowiadający słowa „You Chase The Dragon”.

Jedenasty utwór na płycie, zatytułowany Time Will Tell, byłby zapewne parkietowym killerem, gdyby płyta ukazała się zgodnie z planami w 2005 roku. Piękny i delikatny kobiecy głos, mówiący o tym, że tylko czas pokaże, co będzie w przyszłości i typowa dla RMB trance’owa melodia – przykuwają uwagę swoją prostotą. Utwór przechodzi w kolejną kompozycję o nazwie Free To Believe, która brzmieniowo przypomina Deep Down Below z Mission Horizon. Czysty i klasyczny vocal trance z elementami gitary akustycznej, który jest ostatnim tego typu kawałkiem na Evolution.

Ostatnia część albumu to jednym słowem łamańce – 5 różnorodnych kompozycji utrzymanych w klimacie breakbeatowym. Na pierwszy strzał mamy do czynienia ze znanym już z 12” singla Killerem, w który ponownie wpleciono odpowiednią dawkę gitarowego brzmienia i garść męskiego wokalu w tle. Całość jest niezwykle dynamiczna i prezentuje się dosyć obiecująco.

Następna kompozycja, zatytułowana Brutality, brzmi eksperymentalnie, jednakże nie zaskakuje żadnymi ciekawymi rozwiązaniami muzycznymi. Przeciwieństwem staje się nieoczekiwanie kolejny krótki utwór zatytułowany Aggressor, który zdecydowanie wygrywa pod względem dynamiki, siły i agresji! Takiej kompozycji nie powstydziliby się nawet chłopaki z The Prodigy, albowiem została ona utrzymana właśnie w takim klimacie.

Aggressor po chwili przeradza się w Gangstera, który zdecydowanie jest najsłabszym utworem na całym albumie. Znaleźć można tutaj ponownie łamane bity, przemieszane z basową melodią, garść agresywnej gitary oraz znajomy slogan, używany często w latach 90′ przez twórców muzyki z gatunku Hardcore: „As far back as I remember I wish want to be a gangster”. Album zamyka breakbeatowa wersja utworu April, która niestety nie wnosi nic ciekawego do całości.

Ogólnie rzecz ujmując, dobrze się stało, że ten album w końcu ujrzał światło dzienne. Szkoda jedynie, że tylko w wersji online i nie 4 lata wcześniej, kiedy muzyka trance była jeszcze na topie. Zamknięty został w ten sposób pewien rozdział w dziedzinie muzyki elektronicznej, jednakże ważne jest to, że album nie został całkowicie zapomniany i możemy nim się teraz delektować, jak za dobrych czasów świetności niezapomnianego duetu RMB.

Tracklista albumu RMB – Evolution:

01. 4th Level (Original) (1:48)
02. Chartres (Original) (1:08)
03. April (Trance Mix) (6:00)
04. Beauty Of Simplicity (Album Mix) (5:40)
05. Symphonic Rhythm (Original) (2:53)
06. Endless Trippin (Album Mix) (2:28)
07. Feel The Flame (Album Mix) (7:12)
08. Touch The Sky (Album Mix) (5:26)
09. Artificial Diversity (Original) (3:08)
10. Dragonchase (Original) (4:50)
11. Time Will Tell (Original) (3:29)
12. Free To Believe (Original) (4:33)
13. Killer (Album Cut) (2:44)
14. Brutality (Original) (4:05)
15. Agressor (Original) (1:31)
16. Gangster (Album Cut) (5:48)
17. April (Gangster & Breakbeat Mix) (7:10)

Okładkę płyty zaprojektował Daniel Schmid.

V-12/Tropyx
Szczecin, 3.06.2009 r.

Sprawdź również

Wywiad z Rolfem Maierem Bode

V-12: Cześć Rolf! Czy mógłbyś przedstawić się wszystkim osobom, którzy mogą Ciebie nie znać lub …

Rolf Maier Bode powraca z nową płytą!

Thirteen Stories – tak nazywa się studyjny album Rolfa Maiera Bode, który w latach 1993-2005 …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *