Przedmowa
Podczas mojej podróży w 2002 r. po Polsce zawitałem m.in. do Ramosa, który zdecydował się przeprowadzić ze mną wywiad. Uruchomił wówczas edytor tekstowy do magazynu Enhiridion na C64, zadawał pytania, a ja odpowiadałem na bieżąco. Treść wywiadu nie została poddana żadnej korekcie, jedynie po fakcie Ramos dopisał wstęp, a Centrax dorzucił od siebie krótką wstawkę edytorską. Z perspektywy czasu część poruszanych przeze mnie treści jest zdezaktualizowana, stąd też należy do całości podejść z pewnym dystansem.
Wywiad miał miejsce 24. sierpnia 2002 r. i został on opublikowany 2. marca 2003 r. w magazynie dyskowym Enhiridion #5/Samar. Poniżej oryginalna treść, pozbawiona literówek i błędów interpunkcyjnych.
Ramos kontra Murdock
Tym razem jest tu przeprowadzony nietypowy wywiad z liderem kontrowersyjnej grupy Tropyx, obywatelem (ed. obywatele już dawno wyszli z mody) Murdockiem. Dla przypomnienia grupa Tropyx wydała beznadziejną kolekcję graficzną o nazwie Paintings. Jest też on twórcą kolekcji muzycznych: Freda Gray'a oraz Jeroena (Red'a) Kimmela. No to osądźcie sami co o tym gościu można powiedzieć.
Ramos: Od jakiegoś czasu jesteś bardziej znany na scenie nie za sprawą produktów swojej grupy, ale kontrowersyjnego arta o Agnieszce, może coś więcej na ten temat?
Murdock: Przede wszystkim chciałbym tutaj zaznaczyć, iż nie pisałem tego arta z myślą o zdobyciu sławy. Chciałem tylko zobrazować w kilku słowach to, co mnie spotkało od pewnej dziewczyny, po której bym się tego nie spodziewał. Tak naprawdę mógłbym opisać jeszcze i trzy inne historie tego typu, jedna z nich na pewno wstrząsnęłaby swoją treścią wielu czytelników, ale czy tak się stanie, to nie mogę w tej chwili nic obiecywać. Jako ciekawostkę podam fakt, iż artykuł o Agnieszce początkowo miał być nieumieszczony w Inversie, jednak ostatecznie Jackobe zmienił zdanie, do tej pory nie wiem dlaczego. Mała informacja dla wszystkich, którzy mieli obiekcje co do wątku rzekomej kradzieży kwiatów z cmentarza w artykule „Agnieszka” (do Ciebie Sebaloz też:). Jedna z koleżanek chciała wtedy zakupić kwiatka, bo go po prostu nie miała. U nas jest największy cmentarz centralny w Europie i tam przy każdej bramie można zakupić kwiaty na dowolną okazję. A tych, których zainteresowała moja historia, mogę tylko powiedzieć, że sytuacja nie zmieniła się od grudnia zeszłego roku, kiedy ostatni raz próbowałem nawiązać z nią kontakt.
Ramos: No dobra bez ściemniania i wciskania kitu. Przejdźmy do spraw scenowych. Najpierw się przedstaw, żeby ludzie wiedzieli o Tobie co i jak.
Murdock: No cóż ja mogę o sobie samym powiedzieć. Egzystuję na scenie C64 od czterech lat, obecnie pod xywką Murdock (nie nazywać mnie proszę więcej HMM). Mam 20 lat, komodę posiadam już prawie 10 lat, ale pierwsze swoje lata spędzałem na graniu gier z kaset i programowaniu w Basicu. Obecnie koduję w Assemblerze, profesjonalnie relokuję zaki, komponuję, piszę arty do magów, jak i swapuję. Przewinąłem się przez kilka grupek scenowych, obecnie jestem we własnej Tropyx, Mini Cata - Draco oraz dwóch zagranicznych: Nostalgii i Cascade.
Ramos: A jak się stało, że powstała grupa Tropyx i to chyba od niej wszystko się zaczęło?
Murdock: Po dwóch latach grania w gierki z kaset oraz amatorskiego programowania w Basicu, będąc pod wrażeniem niektórych starych demek, a przede wszystkim produkcji grupy Quartet, zapragnąłem założyć własną grupę. To był rok 1995, nie pamiętam teraz który miesiąc. Pisząc basicowski program o nazwie TROP wpadłem na pomysł, żeby założyć grupę Tropyx, a samego siebie nazwać V-12 (do tej pory nie wiem dlaczego). Wiadomo, człowiek młody, to i głupi, dlatego teraz na to, co wyprawiałem kilka lat temu patrzę z przymrużeniem oka. Napisałem potem kilkadziesiąt własnych programów w Basicu, dopiero w 1998 roku zakupiłem C128D, potem dowiedziałem się, co to jest scena, głównie dzięki gazetce Cactusa Fuzz oraz kontakcie ze Shapie'm. Mając już dostęp do stacji zacząłem zgłębiać tajemnice Assemblera. Przy okazji nawiązałem kontakt z niedalekim sąsiadem Spiderem, który również ma komodę i po pewnym czasie znalazł się w mojej grupie jako grafik oraz swapper. Wcześniej w grupie byłem sam oraz przez pewien okres umieściłem w niej swoją maskotkę-Billy'ego. Powoli uczyłem się Assemblera, wychodziłem z okresu lamerowania i raczkowania. Zmieniłem xywkę na H.M.Murdock, w początkowej fazie używałem dwóch skrótów: HMM&IDB, a potem HMM. Wreszcie zacząłem używać pełnej nazwy bez skrótu, czyli H.M.Murdock do niedawna, kiedy to postanowiłem ją zredukować do Murdock, gdyż po prostu miałem dość nazywania mnie wszędzie HMM. Przez moją grupę przewinęło się wiele osób, w dużej mierze samych newcomerów, gdyż moim założeniem było od dawna pomoc takim osobom w obyciu się ze sceną. Aktualny memberstatus mojej grupy przedstawia się następująco:
Murdock: HQ, koder, swapper, muzyk, msx relokator
Gały: swapper
Snerg: koder, grafik, cracker (nieaktywny)
Fazi: grafik (nieaktywny)
Rea: koder, swapper
Mini Cat: swapper, grafik, muzyk
Klax: muzyk
Boos: swapper
Data: muzyk
Kyno: grafik
Blemish: grafik, swapper
Psychodad: swapper (z Niemiec)
V0yager: muzyk (niepotwierdzone)
Prawda, że większość xywek jest mało znana? Jednak dowodzi to, że są jeszcze jakieś nowe twarze na scenie i beze mnie tacy ludzie nie mieliby nawet możliwości zaistnienia na niej.
Aby grupa prezentowała sobą jakiś poziom, potrzeba do tego trochę czasu. Mimo, iż Tropyx istnieje od 7-miu lat, dopiero ostatnie 2 lata były dla mojej formacji przełomowe. Pojawiające się słowa krytyki oraz ośmieszanie adresowane wobec mnie i mojej grupy dowodzą tylko jednego, iż osoby tak postępujące nie potrafią zrozumieć, iż należy dawać szansę słabszym.
Ramos: Czemu tak późno zdecydowałeś się na scenę i to w tym okresie, kiedy ona chyliła się ku upadkowi?
Murdock: W zasadzie to przez te początkowe 5 lat mojej pracy na komodzie żyłem po prostu w wielkiej niewiedzy. Nie miałem pojęcia, co to jest scena. Ktoś tam ze znajomych miał również komodę, ale używał jej tylko do grania. Rzeczywiście, kiedy pojawiłem się na scenie, wszystko na niej jakby zamarło. Rok 1999 był ostatnim, kiedy wychodziły jeszcze jakieś warezy. Na pewno nie wchodziłem na scenę z zamiarem podtrzymania jej przy życiu. Po prostu chciałem być jej częścią i poszerzać swoje umiejętności koderskie. I tak, jak powiedział mi Danzig, siedzenie w chacie przed komodą trzyma z dala od syfu tego społeczeństwa. To sprawia mi wielką frajdę, nie potrzebuję wielu rzeczy do szczęścia.
Ramos: A co potrzebujesz do szczęścia, tylko koma?:)
Murdock: Generalnie komoda bez zaków nie byłaby tym, czym jest. Ja wiele godzin spędzam na słuchaniu zaków i to jest jedna z niewielu rzeczy, które potrzebuję do szczęścia. Ramos, wiesz przecież, jak teraz zachwycam się zakami, które Ci puszczam z kasety :). Co jeszcze potrzebuję do szczęścia? Pograć od czasu do czasu w stare gierki, jak chociażby Boulder Dash. Poza komodą to podstawowa rzecz, dla której żyję, jest muzyka. Towarzyszy mi ona chyba codziennie. Bez niej życie byłoby do kitu. Kiedy dzieje się jakieś nieszczęście, ona jedyna mnie nie opuszcza. Wielkie szczęście odnaleźć można też w drugiej osobie. Dobrze jest spotkać kogoś naprawdę wartościowego i przeprowadzać z nim długie konwersacje (Hi Data!). Cudownie jest też mieć jakąś dziewczynę, by się do niej przytulić. Jednak nauczyłem się żyć bez tego i żyję tylko muzyką.
Ramos: A jakiej oprócz z koma słuchasz najczęściej?
Murdock: No jest tego sporo do wymieniania. Nawet opisałem swoje gusta muzyczne w jednym arcie, którego opublikuję w jednym z naszych krajowych konkurencyjnych magów :]. Dlatego tutaj pozwolę sobie jedynie na krótkie streszczenie. A więc jest to: punk, heavy metal, thrash metal, death metal, trochę gothick metalu, hardcore (ten elektroniczny), hard core (pochodna punk'u), lata 80'te (tworzone przeważnie na syntezatorach), rave (ale dobry stary i szybki), jungle (tylko The Prodigy), muzyka klasyczna (najczęściej kompozycje fortepianowe). Kawałków techno podoba mi się zaledwie kilkanaście, nie trawię w ogóle new metalu oraz ogólnie nowej muzyki. Dzisiejsze pokolenia wychowują się na muzyce pokroju Ich Troje, ogłupiającego techno, bez żadnego śladu melodii, mało wartościowego hip-hopu, próbującego tematyką swoich textów piosenek udawać inspiracje muzyką Punk'ową. Od pewnego czasu sięgam też po muzykę lat 70'ych. Jeżeli któryś z czytelników jest również zapaleńcem tak, jak ja, to niech po prostu skontaktuje się ze mną.
Ramos: A co z muzyką z lat 60'ych, czy dalszych lat?
Murdock: Generalnie takiej muzyki nie preferuję, jest po prostu nie w moim guście. A tak, jak już wspomniałem, fascynuję się muzyką klasyczną, tak więc jedynie to mogę odnieść do Twojego pytania.
Ramos: Jesteś przeciwnikiem emu sceny i to widać po Twoich produktach, które zabezpieczasz. Czy aż tak nie cierpisz pecetów, a w domu masz jednego?
Murdock: Po pierwsze, nigdy ludzi działających na emulatorach nie nazwę członkami sceny. Po drugie, zabezpieczyłem zaledwie dwie moje produkcje, przy okazji poznając reakcje wielu scenerów. Okazało się, że część z nich była za to wściekła (Hi RRR oraz CreamD!). Chciałbym w tym momencie serdecznie pozdrowić Deekay'a, oraz przytoczyć jego słowa: „Jesteś muzykiem, to chyba wiesz o co mi chodzi? Siedzisz kilka-kilkadziesiąt godzin nad muzyką, a potem widzisz, jak to pod postacią cyfrową lata po sieci. Jeżeli ja wkładam wiele pracy w coś, co tworzę na prawdziwej komodzie, dlaczego osoba ją posiadająca nie ma aż tyle respektu, by obejrzeć to na komodzie, a nie pod emulatorem?” Emulator jest dobrą rzeczą dla lamusów niemających komody w chacie. Powinien służyć do grania, a nie do scenowania. Nienawidzę pecetów, są w ogóle nieklimatyczne. Tylko posrany postęp techniczny zmusza nas do zakupu tego sprzętu. Bo w szkole dzieciakom z piątej klasy każą drukować wypracowania. Pecet służy mi do zbierania muzyki (w momencie, gdy będę miał dużo pieniędzy, mp3 straci i u mnie jeszcze więcej na wartości, niż obecnie). Gram również w kilka gierek, za jakiś czas będę miał stały dostęp do netu. Obecność peceta w chacie w ogóle nie zmieniła mojego nastawienia do komody. I to się nigdy nie zmieni. A powracając do tematu zabezpieczania programów przed emulatorami, to powinno się to robić nieoficjalnie, udowadniając jednocześnie przewagę realności nad emulacją. Tylko prawdziwy scenowiec używa prawdziwej komody.
Ramos: Taki jak Ty:]. Jednak nie zaprzeczysz, że używasz emulatora?
Murdock: Nie zaprzeczam, ani nie potwierdzam. Pamiętam swój pierwszy kontakt z emulatorem, normalnie szkoda mi było na to czasu. Emulator posiadam, służy mi tylko w ekstremalnych przypadkach, jak np. przeczytanie kilku artykułów w magazynie, kiedy nie jestem w stanie: przerzucić stuffu na C64, ale taka sytuacja zdarza się bardzo rzadko. Nie mam peceta u siebie w pokoju, więc od czasu do czasu muszę latać ze stacją do pokoju siostry. Jednak bardziej cieszy mnie dostawanie nowego warezu na dyskach 5'25, zwłaszcza teraz, jak nie mam dostępu do Internetu, a swapperzy ciągle zawodzą. Generalnie mógłbym obyć się bez emulatora. Mam go, bo go mam, nie wykorzystuję go do żadnej pracy. Ludzie pracujący na emulatorach są po prostu leniwi…
Ramos: A już nie ma ktoś koma i chce coś zrobić, to nie będzie kupował specjalnie C64 i na nim pisał.
Murdock: Taka osoba po prostu nie jest i nigdy nie była prawdziwym Commodorowcem.
Ramos: Oprócz kodowania jesteś jeszcze swaperem i muzykiem. Czyli niebawem ukaże się twoja kolia muzyczna, ale kiedy?
Murdock: Generalnie skodowanie kolii to jest kwestia kilku dni (dla przykładu podam, że kolekcję Jeroena Kimmela kodowałem w okresie świątecznym ubiegłego roku przez około tydzień), jednak moją największą bolączką jest brak w grupie aktywnego grafika. To pozwoliłoby mi aktywniej zajmować się kodowaniem. Co do mojej kolekcji, to wydaje mi się, że w tym roku już nie rozpocznę nad niej pracy. Mam do zrobienia trackmo, dwie kolekcje muzyczne oraz kolekcję graficzną Spidera, której zalążki leżą u mnie na dysku od pół roku i oczywiście czekają na końcową grafikę.
Ramos: Jak spędzasz wolny czas poza siedzeniem przed komputerem, jakie masz hobby?
Murdock: Może to zabrzmieć dziwnie dla wielu czytelników, ale z natury jestem domatorem i nie szlajam się w ogóle po żadnych imprezach. Najwięcej czasu spędzam przy komputerze, trochę czasu również na słuchaniu muzyki, za jakiś czas pewnie też będę spędzał sporo czasu w Internecie, gdyż będę miał stałe łącze. Lubię od czasu do czasu wyskoczyć na jakiś spacer, lubię też jeździć komunikacją miejską. Lubię czytać książki, jednak z powodu zmuszania mnie do czytania lektur w technikum przez nauczycielkę od polaja, moja aktywność czytelnicza bardzo się zaniżyła. Posiadam też szeroki zakres zainteresowań kolekcjonerskich: znaczki, puszki, pudełka po zapałkach oraz papierosach, kapsle, proporczyki, monety, tazoo z pokemonami :]]]. Z czasem pasja minęła i obecnie skupiam się tylko na kolekcjonowaniu puszek, których przez 14 lat nazbierałem prawie 2100 szt. (każda inna). Fanatyzuję się tylko muzyką i komodą.
Ramos: Skończyłeś teraz Technikum i co zamierzasz robić dalej?
Murdock: No fakt, skończyłem Technikum Łączności uzyskując świadectwo dojrzałości oraz tytuł technika telekomunikacji o specjalności teletransmisja. Pech tak chciał, że nie dostałem się na wymarzone studia socjologii o specjalności doradztwo psychospołeczne (z rozmowy kwalifikacyjnej otrzymałem ocenę 4.5, a przyjęli tylko piątkowiczów) i zostałem zmuszony złożyć papiery na studia zaoczne: pedagogikę o specjalności doradztwo społeczne. W momencie udzielania wywiadu nie jestem jeszcze studentem…
Ramos: Doszliśmy do końca tego wywiadu. Może teraz coś od siebie do innych…
Murdock: W zasadzie to co mógłbym przekazać naszym czytelnikom? Chciałbym jedynie pozdrowić wszystkie swoje kontakty: Intrudera, Aliena, Thorgala, Jackobe'a, Shapiego, Naphalma, Gały'ego, Kilera, Fazi'ego, Boosa, MacArthura, Eljota, Mini Cata, Centraxa, Snerga, Datę, Phobosa, Irona, Zdzisława, Jericho, Reę, C1t0za, Klaxa, Tomz'a, Reitera, Tadpole, Mr.Chaosa, Dr.Wooky'ego, Robbiego The Rascala, Silver Bullet'a, Mermana, Aristo, Azgara, Psychodada, Arrowa, Variata, Nafcoma, Pasthora, SounDemoN'a, Commandera, Monka ze sceny pecetowskiej, Kyno & Blemisha, Spidera oraz oczywiście Ciebie Ramosie oraz Ciebie czytelniku. Pozdrawiam również pozostałe moje nie-swapperskie kontakty oraz dziękuję za wywiad.
Ramos: Dzięki za wywiad…
Murdock: Nie za ma co!
Sosnowiec, 24.08.2002 r.
Powrót do działu "Wywiady"
Powrót na Stronę Główną