Oko w oko z V-12/Tropyx
W naszym magazynie „Attitude” lubimy wzbogacać artykuły odrobiną kontrowersyjności. Z pewnością preferujemy je bardziej od mało interesujących opowieści lub nudnych rzeczy z dnia codziennego. Stąd też mam nadzieję, że z przyjemnością przeczytasz niniejszy wywiad z człowiekiem, który jest uważany obecnie za jednego z najbardziej kontrowersyjnych scenowców C64 w Polsce. Prawdopodobnie słyszeliście o nim więcej wówczas, gdy używał on swojego poprzedniego pseudonimu Murdock. Niniejszym daję Tobie możliwość poznania go lepiej!
D: Nie byliśmy nigdy dobrymi przyjaciółmi?
V: W sumie jest to kwestia tego, co tak naprawdę rozumiesz poprzez słowo „przyjaciel”. Dla mnie przyjaciel to ktoś bardzo bliski, komu mogę zaufać, liczyć na niego itp. Nie jestem pewien, czy powinieneś pytać o nasze osobiste relacje, które należą do nas. Jednakże to prawda - mieliśmy kilka nieporozumień w przeszłości. To normalne wśród ludzkich relacji.
Jednej rzeczy z pewnością nie mogę zaprzeczyć - dzięki Tobie i Twojemu magazynowi „Fuzz” jestem na scenie C64 :).
D: Mówiąc o nieporozumieniach, czy masz coś konkretnego na myśli?
V: Jestem osobą, która nie trzyma wiecznie nieporozumień w swojej pamięci. Obecnie nie potrafię przywołać żadnej takiej sytuacji. Dlaczego powinienem to robić? Moim zdaniem powinniśmy iść do przodu w naszym życiu i przestać żyć przeszłością.
D: Hmm, sądziłem, że może masz jakieś rzeczowe argumenty, by potwierdzić swoje teorie naukowe. W przeszłości byłeś autorem pewnych nieokreślonych nieporozumień, a teraz nie potrafisz przywołać konkretnego wydarzenia i proponujesz, by iść do przodu i zapomnieć? Wydaje mi się, że niczego nie można zapominać?
V: Ciekawa prowokacja :). To nawet zabawne obserwować, jak próbujesz tworzyć własny wizerunek mojej osoby, odnosząc się do wglądu w przeszłość. Nie jest moim zamiarem obecnie przywoływać żadnych osobistych nieporozumień pomiędzy mną a Tobą, ponieważ jestem pewien, że wszystko zostało wyjaśnione dawno temu :).
D: Ja również cieszę się z tego, że dobrze się bawisz. Niestety, ani moja krótko- ani długotrwała pamięć nie pomaga mi w przywołaniu wyjaśnień przez Ciebie poczynionych. To wszystko nie dotyczy kreowania czyjegokolwiek obrazu, lecz o mówieniu o rzeczach wprost. Czy twierdzisz, że jest w porządku obrażać ludzi, a następnie działać tak, jakby nigdy nic się nie stało, a każdy powinien patrzeć tylko w przyszłość? Zapominać o przeszłości?
V: Ludzie działają bardzo dziwnie w obecnych czasach. Przykładowo spójrz na polskich polityków. Używają brudnych zagrywek, by przywołać coś z przeszłości. Lecz musisz wiedzieć, że każdy człowiek może się zmienić. Każdego dnia się zmieniamy i z biologicznego i psychologicznego punktu widzenia wszystko jest zrozumiałe. Nasze zachowanie zależy od wielu czynników. Ludzie wokół nas mają wpływ na wszystko. Czasami potrzebujemy dorosnąć, czasami po prostu musimy zmienić nasze otoczenie.
Wszystko może się zmienić - ludzkie relacje, kultura, moralność. Nie możemy więc z tym wszystkim żyć ciągle w przeszłości. Możemy pamiętać, lecz również i wybaczać. Jeżeli nie potrafisz tego zrobić i jeżeli ciągle żyjesz przeszłością, to musi być coś złego z Tobą.
Przy okazji, gdybym trzymał wszystko w sobie z przeszłości, to nawet bym nie zgodził się na ten wywiad.
D: Dlaczego tak mówisz?
V: Po prostu ponieważ to oznacza, że nie powinniśmy w sobie trzymać żadnej złości, żalów i czegokolwiek innego z przeszłości. Wierzę, że ludzie potrafią się zmienić. Przykładowo, jeżeli byłem na kogoś zły lub wściekły 10 lat temu, dlaczego powinienem być ciągle na niego zły po takim długim czasie? Ja po prostu tak nie potrafię. Może inni tak robią, lecz to nie jest mój problem.
Mam nadzieję, że dociera do Ciebie znaczenie tego problemu. Oczywiście nie mówię o jakimkolwiek zaprzeczaniu przeszłości! Lecz zwyczajnie nie potrafię zrozumieć niektórych ludzi, którzy trzymają jakieś stare śmieci w swoich głowach.
Najlepiej przejść do porządku z takimi rzeczami, przeprosić tam, gdzie jest to możliwe i iść do przodu z naszym życiem, o czym wspomniałem już wcześniej.
D: Scena C64 nie ma zbyt wiele wspólnego z politykami (przynajmniej mam taką nadzieję!). Postawa, jaką osobiście nie lubię, to generalizowanie w przeciwieństwie do skupiania się na aktualnych faktach. Dając Tobie przykład, pamiętam Twoje oskarżenie sprzed trzech lat dotyczące głosowania na samego siebie. Wkrótce po ostatniej edycji North Party mogliśmy przeczytać oficjalne oświadczenie organizatorów: „Gratulacje dla tych, co głosowali na siebie, co było sprzeczne z zasadami: 1. V-12 [Murdock] / Tropyx na demo swojej grupy i swoją pracę z music compo.” Krytykowanie innych i robienie takich samych rzeczy przez siebie samego? Brzmi to jak niewielka hipokryzja, czyż nie?
V: Ile osób zagrywało niewłaściwie na scenie? Kradzieże utworów, kodu, lamerskie wyprucia i prawdopodobnie jeszcze wiele innych sztuczek na całym świecie. Zabawne jest np. to, jak tak zwani graficy kradną obrazki od innych… Lecz mówimy o głosowaniu na siebie?
Zastanawiam się ile osób głosuje na siebie gdziekolwiek. Widziałem wiele scenerów czyniących to, gdy liczyłem votki na partiesach itp. Czy kiedykolwiek przyznasz się, że zrobiłeś to samo, przynajmniej jeden raz w swoim życiu? Zapewne nie, ponieważ za bardzo boisz się opinii na swój temat. Lecz nie martw się, nie mam zamiaru o tym mówić. Nie potrzebuję podwyższać swojej samooceny kopiąc kogoś po tyłku.
Tamto oficjalne oświadczenie organizatorów North Party było zwykłym odwróceniem uwagi od błędów popełnionych przez nich w trakcie organizowania całego wydarzenia. Byłem przykładowo wkurzony wówczas, gdy moje oba utwory zostały ucięte podczas prezentacji (mój sampel był odtworzony tylko przez kilka sekund!). To był powód, dlaczego umieściłem różne numerki obok moich prac konkursowych, lecz nie były to punkty najwyższe z możliwych.
Oświadczenie organizatorów było psychologiczną sprytną zagrywką. Ponownie przypomina mi to polityczną arenę, gdzie tego typu sztuczki są codziennością. Nawet ja, wiedząc o tym, kto głosował na siebie w przeszłości, nigdy nie przywołałem tych informacji publicznie w postaci oficjalnego oświadczenia.
Osobiście uważam, że cały system głosowania nigdy nie będzie sprawiedliwy, nawet gdy damy oficjalne przyzwolenie do głosowania na samego siebie. Ponieważ każdy z nas ma swój gust i niech spytam: co tak naprawdę oznacza, że ktoś ma 10 punktów, a inny 5? Osobiście myślę, że głosowanie na samego siebie nie jest wcale czymś złym, lecz wówczas, gdy posiadasz jakąkolwiek formę krytyki wobec tego, co tworzysz. Mogę przyznać, że głosowałem na party, o którym wspomniałeś, lecz organizatorzy mówili jedynie o głosowaniu na samego siebie, a nie o wartościach przyznanych punktów, które nawet w żaden sposób nie wpłynęły na końcowy wynik głosowania.
I jeżeli mówisz o odrobinie hipokryzji, dlaczego sam siebie nie zapytasz o to samo (niech przywołam tylko jedno wydarzenie: Symphony 2005 party w Polsce)?
D: Nie mogę zapytać siebie samego o Symphony 2005, ponieważ wówczas byłem zalany w trupa i niczego nie pamiętam. Hmm, moment… To nie było te party, gdzie byłeś zły na mnie tylko dlatego, że Twoje demo zajęło niższą pozycję od mojego w konkursie?
V: Symphony 2005 było naprawdę świetnym party. Pamiętam chłopaków, którzy Ciebie podrzucali na party place :). Jeżeli faktycznie byłem na Ciebie zły, to być może jedynym powodem było to, że niestety widziałem Twoją wypełnioną votkę :). Wygrałeś demo compo i to jest ogólnie w porządku. Wówczas byłem nieco rozczarowany, lecz to jest typowe dla scenowej rywalizacji. Nikt nie lubi przegrywać :). W sumie może to i dobrze, że moje demo zajęło drugie miejsce. W przeciwnym razie mógłbyś powiedzieć, że *ktoś* oszukiwał.
D: Nie wiesz, co mógłbym wówczas powiedzieć, lecz OK. Zmieńmy odrobinę temat rozmowy. Byłeś członkiem ogromnej ilości grup, wymieniając chociażby Cascade, HVSC Crew, Nostalgia i Oxygen. Co było powodem odejścia od nich w stronę swojej własnej grupy?
V: Ogromna ilość to zbyt ciężkie stwierdzenie, lecz tak - byłem członkiem kilku grup w przeszłości. Najważniejszym powodem pozostania tylko w mojej grupie była po prostu przyjaźń. Uwierz mi, nie jest możliwe posiadanie dobrych relacji, gdy tylko wysyłasz e-maile do innych członków. Dobra grupa nie może być tylko nazwą lecz czymś, gdzie są dobrzy przyjaciele i którzy spotykają się ze sobą. Oczywiście ciągle nie poznałem osobiście wszystkich członków mojej grupy, lecz planuję dokonać tego w przyszłości.
Zdecydowałem się skupić tylko na mojej grupie, lecz ciągle wspieram moich przyjaciół z innych grup. Nie muszę posiadać dużej liczby nazw grupy przy mojej ksywce, by to czynić.
D: Czy jest coś złego w byciu członkiem kilku grup? Nawet niektórzy członkowie Twojej grupy robią to, np. Klax, JSL lub Warlock są członkami trzech, lub więcej grup, więc nie podążają oni za Twoją filozofią.
V: Czy ja powiedziałem, że takie coś jest czymś złym? Są pewne grupy na scenie, które podążają za zasadą, by nie skupiać osób będących wielokrotnymi członkami różnych grup, np. Onslaught robił tak w przeszłości (nie wiem, jak jest teraz).
Lecz każdy ma swoją własną filozofię, gust, opinię! To jest to, w jaki sposób ludzkość jest stworzona. Ja nie podążam za czyimiś gustami. Jeżeli posiadam jakąś zasadę, to wcale nie oznacza, że muszę naciskać innych, by zmienili swoje zdanie.
Przy okazji, bez CSDb nawet byś nie wiedział, kto jest w jakiej grupie :).
Zaglądając głębiej w ten problem, możemy rozważać go w kontekście bycia solidarnym po prostu tylko z jedną grupą.
D: Zapewne nie powiedziałeś, że bycie członkiem więcej, niż jednej grupy jest czymś złym. Jednakże dobitnie pamiętam Twoje ataki wobec mojej skromnej osoby za bycie członkiem Oxyronu, obwiniając mnie za to, że przez to nie troszczyłem się o przyjaźń. Nie była to zwyczajna zazdrość z powodu, ze nie mógłbyś nigdy wstąpić do grupy o takim poziomie?
V: Naprawdę nigdy nie czułem się zazdrosny z tego powodu, ponieważ tak naprawdę nie było wcale ku temu powodu. Nie sądzę, bym atakował Ciebie za to, lecz prawdopodobnie używałem wówczas pewnego rodzaju ironii. Daj spokój! Ciągle żyjesz przeszłością.
Wiele ludzi śmiało się z tego, że opuściłeś inne grupy i wstąpiłeś do Oxyronu. Osobiście teraz mnie to nie obchodzi. Może chciałeś podnieść swoją samoocenę w ten sposób? Jednakże sądzę, że ucieczka z polskiej sceny dla „lepszych” przyjaciół była spowodowana tylko i wyłącznie psychologicznymi uwarunkowaniami. Podobnie jest z Twoim nazwiskiem - zmieniłeś je z „Ból” na „Król” :).
D: To prawda, tu mnie masz! :) Wierz mi, jest o wiele lepiej być „Królem” niż „Bólem” ;). Nie jestem socjologiem. Ty nim jesteś. Nie zamierzam więc kwestionować Twojej konkluzji. Lecz pomówmy o scenie C64 i Twojej grupie Tropyx. Odnosząc się do bazy danych CSDb, o której wspomniałeś wcześniej, założyłeś swoją grupę w 1995 roku. 15 lat temu? Wow! To musi być długa historia. Co było/jest Twoim najlepszym osiągnięciem? Kto był/jest Twoim najcenniejszym członkiem?
V: Tak, świętujemy właśnie 15-lecie założenia grupy Tropyx. Czasami myślę, że czas leci za szybko. Moim największym osiągnięciem był mój debiut w kompotach na C64 party. Był to rok 2000 i moje 64k demo zajęło pierwsze miejsce na North Party 6! Naprawdę nie spodziewałem się tego, co więcej bałem się, że moje debiutanckie demo nie będzie pozytywnie zaakceptowane.
Jednakże najistotniejszą rzeczą dla mnie jest to, że nigdy nie spodziewałem się, że tak dużo osób wstąpi do mojej grupy, by pracować ze mną wspólnie. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi i przyjaźń jest dla nas najważniejsza! No i ciągle chcemy robić coś na C64 i zawsze mamy z tego wiele radości!
Każdy członek grupy jest naprawdę wartościowy, ponieważ wszyscy tworzymy grupę przyjaciół :).
D: Czy żałujesz czegokolwiek uwzględniając minione 15 lat istnienia Twojej grupy? Przykładowo niezrealizowane szanse na lepszy rozwój? A może wszystko działo się zawsze zgodnie z planem?
V: Nie mam żadnych żalów, ponieważ wszystko idzie do przodu i czasami nie mamy wpływu na niektóre wydarzenia, które następują. Mogę jedynie rzec, że jest to wielka szkoda, że niektórzy ludzie opuścili scenę bez żadnego słowa, np. Fazi, którego umiejętności rozwijały się i podążał on powoli w stronę bycia bardzo dobrym i utalentowanym grafikiem. Jednego dnia dosłownie rzucił wszystko i nigdy więcej nie odpowiedział na moje listy. Jego naprawdę dobre hi-resowe grafiki można obejrzeć w kolekcji Paintings II/Tropyx.
Nie zawsze wszystko w grupie szło zgodnie z planem, ze względu na innych ludzi, lecz to się zdarza wszędzie. Pamiętam kodowanie i składanie dema „That Way” - tydzień przed deadline'm z różnych przyczyn nie mogłem odebrać pozostałych efektów od dwóch koderów i moje plany musiały być zmienione, lecz w końcu zdecydowałem, by skończyć demo. To było dosyć mocno stresujące! Mam nadzieję, że w przyszłości wszystko będzie szło lepiej bez żadnych problemów :).
Mogę zrozumieć, że dla niektórych ludzi C64 był tylko pewnym okresem w ich życiu i tego po prostu nie zmienimy :).
D: W jaki sposób podsumujesz minione 15 lat aktywności na scenie C64? Jak dużo się nauczyłeś? Jak dużo Twoje umiejętności rozwinęły się w tym czasie? Czy miałeś jakieś przełomowe momenty w swojej karierze scenowej?
V: Najpierw rozwieję wszelkie wątpliwości: na scenie C64 oficjalnie jestem od 1999 roku :). Lecz mój pierwszy kontakt ze sceną odbył się w 1998 r. Pierwsze lata, odkąd dostałem mojego C64 w 1993 roku, to był po prostu undergroundowy okres mojej aktywności na C64, wypełniony programowaniem w Basicu. Kiedy wstąpiłem na scenę C64, zacząłem również uczyć się kodowania w Assemblerze. Z pewnością moje umiejętności wzrastały z czasem i nauczyłem się sporo na temat kodowania. Gdybym tylko miał więcej wolnego czasu na C64, prawdopodobnie moje umiejętności byłyby jeszcze większe.
Miałem kilka przełomowych momentów w swojej scenowej karierze. Myślę, że każdy projekt na C64 był bardzo ważny dla mnie. Zawsze miałem możliwość wychodzenia z nowymi pomysłami, uczenia się czegoś nowego i rozwijania tego, co tworzę. Najważniejsze było dla mnie zawsze (i ciągle jest), by robić rzeczy po prostu dla przyjemności i zwyczajnie czerpać radość z tworzenia nowych rzeczy na prawdziwym C64. Nie potrzebuję żadnych komentarzy, głosów - najważniejsze dla mnie jest to, co jest wewnątrz mnie i to nie może być kiedykolwiek poddane głosowaniu przez kogokolwiek. To jest po prostu sztuka!
Pamiętam moje prace nad własną wersją gry Boulder Dash. Było to w 1999 roku i pamiętam, że osiągnąłem sukces w rozgryzieniu struktury lokalizacji plansz w pamięci. Wszystkie plansze (caves) i bonusy (intermissions) stworzyłem w monitorze języka maszynowego tak samo, jak pierwsi crackerzy w latach 80'ych!
Drugim istotnym momentem w mojej karierze scenowej było wstąpienie do grupy Nostalgia, o czym zawsze marzyłem. Było naprawdę miło być tam i stworzyć kilka produkcji dla tej grupy!
Również jednym z moich większych sukcesów było wydanie zmodyfikowanej wersji gry Traz, zatytułowanej Traz 3, która zawiera nowe plansze i zmienioną muzykę.
Byłem również miło zaskoczony, gdy zostałem zaproszony do organizowania konkursów na C64 na kilku multiplatformowych partiesach w Polsce. To było naprawdę miłe doświadczenie dla mnie I jestem zadowolony z tego, że mogłem współpracować z kilkoma świetnymi ludźmi.
Było jeszcze jedno ważne wydarzenie w moim życiu - zagranie pierwszego koncertu na żywo na Symphony 2003 razem z zespołem Krzyż:Kross. Pamiętam to wszystko doskonale I było to dla mnie fantastyczne doświadczenie!
Miałem także jeden krytyczny moment w mojej karierze na scenie C64. Było to tuż po wydaniu pierwszego trackma „Time For Torment”. Wypaliłem się wówczas, ponieważ tworzenie tej produkcji pochłonęło zbyt wiele mojej energii. Na szczęście zrobiłem sobie tylko krótką przerwę od C64 i później zacząłem tworzyć ponownie nowe produkcje.
Mówiąc o przełomowych momentach w mojej karierze na scenie, mogę jedynie powiedzieć ponownie coś na temat C64 partiesów. Największym doświadczeniem było spotkanie dużej liczby sławnych scenerów na X2004 i Floppy 2005. Naprawdę był to wyjątkowy klimat, świetne relacje, długie rozmowy, pokój i szacunek. Chciałbym znowu spotkać was wszystkich w przyszłości! :)
D: Jak więc porównasz Twoją pozycję i Twojej grupy w scenowej hierarchii, przykładowo dziesięć lat temu i teraz? Czy czujesz, że Twoje imię i nazwa Twojej grupy jest obecnie lepiej rozpoznawalna i bardziej szanowana? Czy możesz powiedzieć, że zawdzięczasz to komuś, czy jest to Twój osobisty i indywidualny sukces?
V: Chociaż moja grupa osiągnęła różne sukcesy na scenie C64 w ostatnich 10-ciu latach, nie próbuję mieścić tego w jakiejkolwiek hierarchii, lub czegokolwiek w tym stylu. Mówiąc o tym, kto jest najlepszy lub nie, zawsze to będzie prowadzić do nieporozumień, ponieważ każdy ma swój gust. Jestem zadowolony z faktu, że moja grupa jest od długiego czasu najbardziej aktywną polską grupą i że ciągle pracujemy nad nowymi produkcjami.
Myślę, że tak - nazwa grupy jest obecnie bardziej rozpoznawalna i jest to niezwykle przyjemne widzieć czasami Tropyx w pozdrowieniach w zachodnich demach. Jest to sukces całej grupy, lecz mogę przyznać, że bez mojego zaangażowania, ciężkiej pracy i motywowania pozostałych członków nie bylibyśmy tutaj, gdzie ciągle jesteśmy.
D: Czy są jakiekolwiek obecne projekty, w które jesteś zaangażowany?
V: Tak, oczywiście! Obecnie tworzę lub planuję sporo nowych produkcji, ponieważ głównie chcę świętować 15-lecie mojej grupy.
Poza sceną C64 jestem aktywny w wielu interesujących projektach, jak chociażby moja strona domowa http://www.riversedge.pl/ gdzie można znaleźć mnóstwo artykułów, wywiadów, galerię, raportów i oczywiście rzeczy dotyczące C64! Jestem również redaktorem „Portalu Miłośników Prawobrzeża” http://www.prawobrzeze.eu/ gdzie wspólnie z przyjaciółmi pracuję nad chronieniem historii Prawobrzeża (części mojego miasta Szczecin) od zapomnienia.
Również aktywnie współpracuję z niektórymi muzykami lub zespołami muzycznymi, np. Ziyo - legenda polskiego rocka z Tarnowa, Audio Dealers (znana grupa breakbeatowa) i Helbot (progresywne breaksy). Wspieram Szczecińską Giełdę Płytową w moim mieście i co więcej, pracuję nad wieloma innymi projektami, a niektóre z nich będą zaprezentowane publicznie w niedalekiej przyszłości.
Wszystko, co robię, jest całkowicie niekomercyjną działalnością.
D: Czy podzielisz się jakimiś detalami z naszymi czytelnikami? Czy jest to tajemnica, którą chcesz utrzymywać po kryjomu? ;)
V: Nigdy nie rozpowszechniam żadnych oficjalnych informacji o moich projektach. Lubię niespodzianki :).
D: Dużym zaskoczeniem było to, że zmieniłeś swoją ksywkę. Co było tego powodem? Ukrywanie się przed przeszłością?
V: W 2006 roku zwyczajnie powróciłem do mojej starej ksywki (którą wymyśliłem w 1995 roku tworząc grupę Tropyx), ponieważ coś złego wydarzyło się w moim życiu. Chciałem zapomnieć o tym, więc potrzebowałem pewnych zmian. Nigdy nie żałuję, że zdecydowałem się być ponownie jako V-12. Chciałem zwyczajnie kontynuować to, co zacząłem w 1995 roku i czynię to obecnie pomyślnie. Jestem zadowolony z tego, że sporo ludzi ciągle rozpoznaje mnie jako V-12 ze starych, dobrych czasów szkoły podstawowej :).
D: …I tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć naszą małą pogawędkę. Może jakieś ostatnie słowa dla czytelników „Attitude #10”?
V: Chciałbym zaprosić wszystkich czytelników Attitude do zaglądania na moją stronę http://www.riversedge.pl/ , której anglojęzyczna wersja została uruchomiona w grudniu 2009 roku. Wciąż robię małe postępy w tłumaczeniu najistotniejszych podstron, jednakże oczekujcie tutaj wiele nowych interesujących artykułów, reportaży i wywiadów!
Do zobaczenia na kolejnym C64 party i pozdrowienia dla wszystkich!
D: Dziękuję za Twój czas i za ten wywiad. Wszystkiego dobrego w nowym 2010 roku!
V: Ja również dziękuję Ci za ten wywiad i życzę powodzenia z nowym numerem Attitude!
Wywiad został przeprowadzony 31. grudnia 2009 r.
Z pozdrowieniami,
DJ Gruby/Oxyron.
Tłumaczenie z języka angielskiego dokonał V-12/Tropyx dnia 18.02.2010 r.
Anglojęzyczna wersja wywiadu została opublikowana 17. lutego 2010 r. w magazynie dyskowym Attitude #10/Oxyron.
Do Menu Wywiadów
Powrót Na Stronę Główną