środa , 23 Sierpień 2017

Kilka słów o IRC-owaniu

IRC to obecnie już od kilku lat najpopularniejszy program do prowadzenia rozmów „na żywo” za pośrednictwem Internetu. Drugie miejsce w tej dziedzinie zajmuje „Czat”, który ze względu na swoją prostotę obsługi oraz fakt, iż do jego użytkowania nie potrzeba osobnego programu, jest częściej używany przez ludzi pragnących przeprowadzać tylko mało wartościowe rozmowy. Na początku zajmę się porównaniem IRC-a z Czatem, by później przejść do oceny, jak i wniosków wyciągniętych z bogatego, ponad 2-letniego doświadczenia.

Tak więc jak już wcześniej wspomniałem, Czat w porównaniu z IRC-em jest łatwiejszy w obsłudze. Nie potrzebuje osobnego programu zainstalowanego na dysku, żeby mógł sprawnie działać. Wystarczy wejść na jeden z popularnych portali internetowych, by po odnalezieniu okienka „czat” kliknąć na niego i zalogować się do wybranego czatroomu. Na IRC-u można zalogować się na nicka o maxymalnej długości dziewięciu (Od kilku lat długość nicka to max. 15 znaków.) znaków, natomiast na Czacie ta liczba jest o wiele większa i na pewno nie jest mniejsza od 20-tu.W obu przypadkach mamy pewne ograniczenie co do wpisywanych znaków w nicku, tak więc na przykład nie można stosować specjalnych znaków, jak spacji, przecinka, kropki, znaku zapytania. IRC przy logowaniu na serwer ucina pozostałą część nicka, która znajduje się po specjalnym znaku, natomiast Czat zastępuje takie znaki podkreśleniem. W obu przypadkach można używać dużych liter, ale tutaj mała uwaga dla użytkowników IRC-a: mimo, iż program odczytuje duże litery, tak naprawdę Twój nick na serwerze zapisany jest małymi. Dlatego jeżeli ktoś zajął naszego nicka o przykładowej nazwie misiek, wpisanie tego samego wyrazu przy ponownym logowaniu z wielkiej litery nic nie pomoże. Wtedy należy do owego słowa dopisać jakiś znaczek, np. podkreślenie. IRC jest o tyle wygodny, że na nim możemy wejść na dowolnie wybraną ilość kanałów. Każdy z nich, jak i również rozmowy prywatne, otwierane są w osobnym oknie, które w każdej chwili możemy zminimalizować. W przypadku Czata, przy każdym logowaniu wchodzimy tylko do jednego czat-rooma, ponadto każda rozmowa prywatna uruchamiana jest jako osobna aplikacja okienkowa, co przy większej ilości rozmów zaśmieca nam pasek minimalizacji. Z takich ciekawostek to warto zaznaczyć, iż Czat umożliwia wyświetlanie wybranych obrazeczków wraz z textem. IRC tego nie umożliwia, natomiast tutaj możemy sobie w okienku kanału wstawić jakiś obrazek jako tapetę. I tutaj w zasadzie skończyłoby się porównywanie Czata z IRC-em, gdyż pozostałe właściwości IRC-a są praktycznie bez porównania z Czatem. IRC jest programem, więc tak jak każdy inny, można go skonfigurować. Ba! Nawet dopisać własny skrypt! Istnieją również ciekawe programiki, jak np. Luzik, za którego pomocą można wysłać setki bluzgów na czyjegoś nicka. IRC-em można przesyłać pliki (DCC), można zachowywać rozmowy z każdego kanału (Logi), można zmieniać kolor pisanego textu w dowolnie wybranym momencie (ma to znaczenie, gdy np. bawimy się semigrafiką), posiadając własne konto Shellowe wcale nie musimy używać programu o nazwie Putty (przy okazji bardzo niewygodnego). Wystarczy, że na podany server zalogujemy się z IRC-a. Uzyskujemy wtedy możliwość pozostawiania swojego nicka z tzw. „Away’em” na kanale, bez potrzeby posiadania wciąż włączonego IRC-a. Można też ustawiać automatyczne away’e, mezgi oraz greety. Dwa ostatnie działają na takiej samej zasadzie, że w momencie, gdy na kanale pojawi się dana osoba, można na jej „widok” ustawić auto mezga lub greeta i zawsze będzie się on pokazywał. Oczywiście do tego trzeba mieć tzw. „opa”, którym jest znak małpy. Posiadanie małpy przy nicku daje przynależność operatora kanału poza wyjątkiem, gdy jest on moderowany. Tzw. voice, czyli znaczek plusa, umożliwia nam swobodne rozmawianie na głównym kanale w momencie, gdy jest on tak ustawiony, że osoby bez voice’a nie mogą puszczać textów na głównym. Takie operacje przeprowadza się na najbardziej obleganych kanałach, by uniknąć przykładowego wyświetlania na raz 300 textów od różnych osób. Można dla własnych potrzeb stworzyć sobie własny skrypt, który ułatwi nam pracę z tym programem. Dla przykładu warto wymienić takie udogodnienia, jak auto away po kilku minutach bezczynności, powiadomienie o obecności wybranej osoby za pomocą dźwięku, ustawienie kolorów dla różnych typów wiadomości. Jeżeli ktoś kieruje text w naszą stronę poprzedzając go naszym Nickiem, cała linijka zmienia kolor na ustalony. Takich bajerów jest pełno, niestety dla większej części użytkowników nie ma to znaczenia, ważne tylko, aby działało. Na pewno też większość z nich nie zna potencjalnych możliwości programu, przy którym spędza część swojego życia! Albowiem ten program poprzez swoje właściwości na dobre potrafi wkraść się w nasz codzienny tryb życia. Pierwsze wersje tego programu sprzed pięciu lat umożliwiały konwersację dla ludzi w sieci (nie mylić z LanCzatem). Rok 2000 to ogromna popularność kafejek internetowych. Ludzi tak wciągała zabawa przy IRC-u, że każde pieniądze przeznaczano na godzinę w kafejce. U wielu ludzi można było zaobserwować tzw. uzależnienie. Dla nich dzień bez IRC-a stanowił stracony dzień. IRC również ułatwił nawiązywanie kontaktów. Jest to sposób na to, by poznać swojego przyszłego partnera (generalnie na krótką chwilę). Obecnie jest to zabawka dla dzieci, przeważnie gimnazjalistów, którym rodzice instalują stałe łączę zapewne w trosce o to, by nigdzie się nie szlajało. Stąd też rozmowa z kimś wartościowym na IRC-u należy raczej do rzadkości. Generalnie użytkowników IRC-a można podzielić na pewne grupy. Pierwsza z nich to grupa największego syfu. Należą do niej przede wszystkim osoby, które np. podszywają się za dziewczyny, by robić jaja desperatom szukającym towarzysza do rozmowy. Niekoniecznie muszą się podszywać za kogoś, by kogoś styrać. Niektórzy również puszczają faki na głównym kanale, co kończy się zazwyczaj Banem. Druga grupa osób obsługująca IRC-a to osoby siedzące bez większego celu. Generalnie przeprowadzają puste konwersacje z „kolegami”, którzy uśmiechają się do nich po każdym wejściu na kanał. Pewien procent takich osób przesiaduje non stop w kafejkach, tworząc z innymi pewne grupki IRC-maniaków. Najczęściej są to dresiarze, którzy kasę za sprzedaż kradzionych komórek przeznaczają na IRCowanie z pustymi dziewczynami. Wiele takich osób stara się naśladować słownie i stylowo innych, w wyniku czego coraz więcej osób powiela dany schemat. Ostatnimi czasy rozpowszechnił się beznadziejny styl piśmiennictwa à la SKATE, w stylu „lookaj ale on moowi czadowo”. Generalnie większość twórców na IRC-u nie posiada własnego stylu. Woli powielać dany schemat, by być tak samo zauważanym, jak inni. Wystarczy uśmiechać się często, pozdrawiać oraz pisać puste texty, by zostać zapamiętanym. W niektórych miastach rozgłośnie radiowe umożliwiają nadsyłanie pozdrowień dla ludzi z IRC-a. U mnie w Szczecinie 1.5 roku temu takie zjawisko również wystąpiło. Potem, kiedy autorzy tego konceptu olali sprawę, cała popularność IRC-a momentalnie spadła. Obecnie na IRC-u są pustki. Wiele osób wyrosło z tego, wielu nabrało uprzedzeń. Na ich miejsce wchodzą nowi, albo by kontynuować pustotę pozostałą po innych, albo by zniszczyć sobie psychikę w wyniku znajomości z ludźmi z IRC-a. Warto również wspomnieć o trzeciej grupie osób korzystających z usług tego programu – są to osoby, które swoją dojrzałością udowadniają, że przesiadywanie na IRC-u wcale nie jest tylko źródłem dostarczania emocji dla ograniczonych ludzi. Tacy nie bawią się w puste tyranie, czy podszywanie się za innych, nie wdają się również w beznadziejne konwersacje prowadzone bez celu na głównym kanale. Częściej siedzą na kanałach tematycznych (np. muzycznych) i nie zajmują się zagadywaniem do dziewczyn mających np. 18 w nicku. Albowiem szukanie dziewczyny przez IRC-a raczej należy do osób tak samo pustych, jak owe dziewczyny przesiadujące na kanałach. Nie neguję tego, iż za pośrednictwem IRC-a można znaleźć sobie wartościowego partnera, jednak to graniczy z cudem. Przeciętna osoba zadaje nowej osobie te same pytania – ile masz lat, jak wyglądasz, napisz coś więcej o sobie. A potem pozostawia puste obietnice, że odpisze na e-maila i przechodzi na inną osobę. Po takich wojażach znajduje sobie osobę do zabawy, za jakiś czas powtarza swój proceder i tak nie wiadomo jak długo. Zastanawiające jest, skąd w polskiej generacji kilkunastolatków takie ograniczenie intelektualne. Przecież jest wiele innych pożyteczniejszych metod relaksu, czy zabawy, niż beznadziejne konwersowanie z ludźmi o podobnym pokroju. IRC to generalnie zakłamanie. Człowiek siedzący przed ekranem swojego monitora praktycznie jest swobodny, może napisać co mu się podoba. Może kłamać drugiej osobie, jaki to on jest wspaniały i piękny. Nie należy wierzyć we wszystko, co się czyta. Nigdy nie mamy pewności, że osoba podająca się za naszego kolegę nie jest kimś innym. Czasami nawet chwilowe odejście od komputera może skończyć się dla nas źle w momencie, gdy ktoś z sąsiadów wpisze coś złośliwie na naszego nicka. Późniejsze tłumaczenie wcale nie pomaga. Ludzie przyzwyczajeni do tego, że text pojawiający się po nicku jest autorstwa tamtej osoby, wierzą we wszystko, co widzą. Z mojego doświadczenia wynika, że wartościowymi ludźmi do konwersacji są ludzie z zagranicy – ludzie o innej kulturze, niż nasza. By pogadać sobie normalnie z Polakiem, trzeba go po prostu najpierw dobrze poznać. I co najważniejsze, do wszystkiego podchodzić z dystansem. Bo nierzadko osoba po drugiej stronie kabla może okazać się zwykłym syfem.

Podsumowując, jeżeli chodzi o względy techniczne, to IRC jest o wiele, wiele lepszy, w porównaniu z Czatem. Natomiast pod względem konwersacyjnym dla ludzi o słabszych nerwach polecałbym jednak czata. Tam przynajmniej mamy do wyboru wiele kanałów tematycznych, gdzie na pewno znajdziemy sobie jakąś osobę do rozmowy. Dla wszystkich osób, które wchodzą na IRC-a tylko żeby zrobić sobie z kogoś jaja – lepiej odwiedzajcie kanały z Quizami, może chociaż to zmusi wasz umysł do myślenia…

I na koniec jeszcze kilka słów przestrogi dla wszystkich ludzi wierzących w to, co czytają. Jedna dziewczyna umówiła się na spotkanie z IRC-a i została zamordowana. Warto zdystansować się do wszystkiego i mieć świadomość, że tak naprawdę nie zna się tej drugiej osoby, nawet po kilkudziesięciu rozmowach. Z pozdrowieniami dla wszystkich szanujących się użytkowników szMirca:

Murdock/Tropyx/Draco/Nostalgia/Cascade 20.07.2002.


Artykuł zawiera osobiste refleksje na temat istoty IRC-owania, a także porównanie IRC-a z czatem.

Tekst napisałem 20 lipca 2002 r. (przy użyciu Commodore 64 i edytora tekstowego do magazynu dyskowego Enhiridion) i ukazał się on 2 marca 2003 r. w magazynie Enhiridion #5/Samar. Poniżej oryginalna treść, poddana drobnej korekcie interpunkcyjnej.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *