wtorek , 24 Październik 2017

Jubileuszowy koncert Scootera – 11.01.2014 r. w Berlinie [relacja]

20 Years of Hardcore” – pod takim szyldem Scooter świętuje swoje dwudziestolecie, koncertując po różnych zakątkach Europy. Zakończona niedawno trasa koncertowa w Niemczech była wielkim sukcesem zespołu, a poszczególne występy w kilkunastu miastach (w tym i w Berlinie) stanowiły ostatnią okazję, by zobaczyć w składzie Ricka J. Jordana. Jego odejście rozczarowało tysiące wieloletnich fanów ekipy H.P. Część z nich prognozuje rychły koniec Scootera, pomimo zapowiadanej kontynuacji działalności zespołu i chęci wydania kolejnego albumu z nowym klawiszowcem.

Berliński koncert z dnia 11 stycznia 2014 r. był jednym z przystanków Scootera podczas krajowej, jubileuszowej trasy koncertowej. Atmosferę wydarzenia, jak to zwykle bywa, podkręcały chóralne śpiewy ogromnej rzeszy fanów atakujących o2 Arenę, przyodzianych w okolicznościowe koszulki. A te sprzedawały się jak świeże bułeczki, pomimo stosunkowo wygórowanej ceny 25 euro za sztukę. Nasza czteroosobowa ekipa (Paweł, Marcin, Agnieszka i Radek) tym razem delektowała się miejscami siedzącymi w pierwszym sektorze po lewej stronie hali. Trzeba przyznać, że miejscówka była niemalże wymarzona – bardzo dobra widoczność i świetne, nieprzesterowane nagłośnienie, pozwalało na udaną zabawę w trakcie koncertu.

Zanim jednak H.P. Baxxter, Rick J. Jordan i Michael Simon pojawili się na scenie, publiczność miała okazję pobujać się przy dźwiękach serwowanych przez niejakiego Dirty Disco Youth. Na dobre rozgrzała ją dosyć liczna ekipa trębaczy, ukrywająca się pod tajemniczą nazwą Jägermeister Blaskapelle. Dzierżąc wszelkiego rodzaju instrumenty dęte w dłoniach, wykonali wiele znanych przebojów (w tym m.in. „What is Love” Haddaway’a), sięgając także po kilka numerów z repertuaru Scootera. Jak się później okazało, mieli także niewielki udział w występie gwiazdy wieczoru.

Kompletu widowni w berlińskiej hali o2 World nie było, jednakże tysiące ludzi okupowało płytę i w napięciu oczekiwało na rozpoczęcie wielkiego show. Przekrój wiekowy fanów mógł być zaskakujący. Obok młodzieży na wydarzenie licznie stawiły się osoby dorosłe (i wcale nie w towarzystwie swoich dzieci!), spośród których wyróżniała się jedna babcia, skacząca w rytm muzyki przez niemalże (!) cały koncert.

Kilka chwil po godzinie 21:00 światła przygasły, rozbrzmiało okolicznościowe intro (przypominające klimatem wstęp do albumu „The Age Of Love”), podczas którego na wielkich platformach z samej góry zjechali w pierwszej kolejności Rick i Michael, a po nich H.P. Baxxter. Pomimo zbliżających się nieuchronnie pięćdziesiątych urodzin, Hans Peter Geerdes na scenie zachowywał się niczym młodzieniaszek. Aktywność fizyczna i świetna kondycja wokalna robiły wrażenie (chociaż co do drugiego, nie wiemy na ile wokalista mógł wspierać się playbackiem). Pierwszym utworem, jaki zaserwował Scooter, było „One (Always Hardcore)”. Euforia publiczności była nie do opisania, a nasza ekipa również poderwała się do zabawy. 28 kompozycji z całej dotychczasowej kariery zespołu (w całości, bądź w wersjach łączonych) starczyło na niespełna dwugodzinne oderwanie się od rzeczywistości.

Scooter serwował głównie najbardziej znane przeboje, sporadycznie sięgając po rarytasy w stylu „Back In The U.K.” i „Rebel Yell” (przy których z Marcinem wręcz zdarliśmy gardła od głośnego śpiewu). Potężna salwa scenicznych świateł (notabene skutecznie zsynchronizowanych z dźwiękami), połączona z efektami pirotechnicznymi (ogień, dym i wybuchy petard) wzmacniały efektywność całego show. Wielokrotnie na scenie gościło od dwóch do czterech tancerek (zmieniających kilkukrotnie swoje odzienie) i dwóch jumpstyle’owców. Cała szóstka wystąpiła wspólnie tylko podczas finału koncertu, natomiast częściej na scenie pojawiała się płeć piękna, towarzysząc H.P. przy jego popisach taneczno-wokalnych. Lider zespołu nie pozostawał bierny wobec tego, co działo się wokół niego i żywiołowo uczestniczył w jumpstyle’owych podskokach.

Do ciekawej sytuacji doszło podczas grania „Call Me Manana” – brak mikrofonu przy stanowisku Rick’a uniemożliwiło mu przyłączenie się do śpiewu w trakcie refrenu. Po drugiej zwrotce H.P. podbiegł do swojego wieloletniego przyjaciela i dzięki temu Rick mógł wykrzyczeć „Rockin’ the business…” tak, jak to zawsze czynił podczas koncertów.

Setlista koncertu mogła wywołać pewien niedosyt spowodowany faktem, iż zespół do tematu podszedł stosunkowo schematycznie, przez co wcześniejsze, jak i późniejsze występy podczas lokalnej trasy koncertowej, pod względem muzycznym były do siebie bardzo podobne. A szkoda, ponieważ bogaty repertuar Scootera z wieloma tzw. „niesinglowymi” perełkami aż się prosi, by każdy koncert urozmaicać czymś, czego nikt by się nie spodziewał. Jednakże berlińska publiczność absolutnie nie była rozczarowana występem swoich idoli. Wręcz przeciwnie – szalona zabawa trwała do ostatnich dźwięków, a chóralne śpiewy rozbrzmiewały co chwilę w o2 Arenie.

Scooter wykonuje utwór Fire.

 

Na bis pojawiło się nieśmiertelne „Fire”, przy którym H.P. paradował na scenie z plującą strumieniem sporej wielkości iskier gitarą elektryczną (ów strumień nawet w pewnym momencie wylądował na całym ciele Michaela). Następnie przy wsparciu Jägermeister Blaskapelle Scooter wykonał „How Much Is The Fish?”, kończąc swój show pierwszymi singlami z debiutanckiej płyty. Poszczególni memberzy pożegnali się wnet z publicznością. Michael wypiął tyłek, pokazując ubrane na sobie bokserki z logiem Scootera. Najdłużej żegnał się Rick, podnosząc ręce w geście triumfu i machając być może ostatni raz berlińskiej publiczności w swojej karierze.

Wśród minusów występu warto odnotować nie do końca udaną wersję „Lass Uns Tanzen” z wplecionym wokalem zapożyczonym z utworu „Wake Me Up” Avicii’ego, niezbyt trafiony medley trance’owo-jumpstyle’owy (chociaż obecność w setliście „Metropolis” jest godna uwagi) oraz zbyt krótka i za bardzo przekombinowana wersja „Move Your Ass” na zakończenie bisów. W miejsce „Roll Baby Roll”, czy też „The Question Is What Is The Question?” Scooter mógł zaserwować cos bardziej klasycznego, pamiętającego czasy pierwszych czterech albumów. Nie narzekając jednak zbyt wylewnie, koncert ogółem był bardzo udany. Ba, nawet lepszy, aniżeli ten, który przed czterema laty w berlińskiej Treptow Arena mogliśmy wspólnie podziwiać z Marcinem.

Setlista Scootera – 11.01.2014 r. w Berlinie:

1. Intro
2. One (Always Hardcore)
3. Ramp! (The Logical Song)
4. Army Of Hardcore
5. Lass Uns Tanze / Shake That!
6. Roll Baby Roll
7. No Fate
8. Bit A Bad Boy
9. J’adore Hardcore
10. Back In The U.K. / Rebel Yell
11. Metropolis / Sunrise (Here I Am) / Jumping All Over The World
12. Jigga Jigga!
13. Posse (I Need You On The Floor)
14. Fuck The Millennium / Habanera
15. The Question Is What Is The Question?
16. Ti Sento
17. Call Me Manana
18. 4 A.M.
19. Nessaja
20. Maria (I Like It Loud)

Bis:

21. Fire
22. How Much Is The Fish?
23. Hyper Hyper / Move Your Ass!

Usłyszeć na żywo „Nessaję”, „Jigga Jigga!”, „Rebel Yell”, „No Fate” czy też „Hyper Hyper” było niesamowitym przeżyciem. Zobaczyć zapewne ostatni raz Ricka J. Jordana w składzie Scootera również. Po zakończeniu koncertu poczuliśmy pewien niedosyt. Ale to nieważne. Ważne, że show, jaki w Berlinie zaserwował H.P. i spółka, pozostanie nam na długo w pamięci, ponieważ drugiego takiego możemy się już nie doczekać.

Scooter – 11.01.2014 r. w Berlinie – galeria zdjęć:


Przed Scooterem piąty rozdział w swojej karierze, a także kolejna seria koncertów jubileuszowych m.in. na Litwie, w Rosji i ponownie w Niemczech. Rick – dziękujemy za 20 lat muzycznej przygody!

V-12/Tropyx
Szczecin, 15.02.2014 r.

Cały berliński koncert Scootera w skrócie:



Podziękowania dla ekipy za wspólną podróż oraz dla Tomasza za transport. 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *