czwartek , 25 Maj 2017

Hitparada 80’ – 7.09.2012 r. @ Ergo Arena w Gdańsku/Sopocie [relacja]

Koncert gwiazd muzyki tanecznej: Gazebo, Systems In Blue, Fancy oraz C.C. Catch

Zlokalizowana na granicy Gdańska i Sopotu potężna hala widowiskowo-sportowa Ergo Arena, przyciągnęła 7 września 2012 r. kilka tysięcy ludzi spragnionych dobrej zabawy przy muzyce swojej młodości. Nikt nie miał prawa być zawiedziony, albowiem imprezę można zaliczyć do grona udanych (ba, nawet bardzo udanych). Któż z nas nie miał do czynienia (czy to na dyskotece, czy na prywatce, czy podczas obcowania ze środkami masowego przekazu) z nieśmiertelnymi wręcz przebojami, takimi jak „I Like Chopin”, „Flames Of Love”, czy chociażby „I Can Lose My Heart Tonight”? Te i wiele innych hitów lat 80 zabrzmiało w ciągu czterech godzin pierwszej edycji Hitparady 80’ w Ergo Arenie.

Gwiazdami wydarzenia byli: Gazebo, Systems In Blue, Fancy oraz C.C. Catch. Dodatkowo jako „support” wystąpili Robert i Dariusz Chojnacki, a rolę prowadzącego po Marku Sierockim (który z przyczyn niezależnych nie dotarł do Sopotu) przejął redaktor Radia Gdańsk, pan Tomasz Galiński.

Podpis C.C. Catch na ścianie Ergo Areny.

 

O godzinie 15:00 odbyła się konferencja prasowa z udziałem C.C. Catch. Wokalistka chętnie odpowiadała na stawiane jej pytania, a następnie złożyła pamiątkowy podpis na specjalnie do tego przeznaczonej ścianie. Cztery godziny później pierwsi goście zaczęli pojawiać się w Ergo Arenie.

Oczekiwanie na rozpoczęcie koncertu wypełniały rozmowy ze starymi, jak i nowymi znajomymi. Była to dla mnie okazja, by poznać osobiście Jacka – administratora słynnego portalu 80s.pl, a także Adama – szefa innej, cenionej wśród wielbicieli klimatów italo, strony internetowej top80.pl. W naszej grupie znalazła się również m.in. Gabi, Simon oraz Artur. Przez kolejne trzy godziny wymienialiśmy szereg różnorodnych opinii na tematy muzyczne oraz spostrzeżenia odnośnie prowadzonych przez nas projektów www. Czekaliśmy także na spotkanie z gwiazdami, odpoczywającymi w tym czasie w hotelu.

W pierwszej kolejności miałem okazję stanąć oko w oko z członkami zespołu Systems In Blue. Dla wielu czytelników River’s Edge ta nazwa może być bardzo tajemnicza, dlatego warto wspomnieć, że jest to kapela założona w 2003 r. przez byłych studyjnych wokalistów, udzielających się w chórkach dla Modern Talking i Blue System. Spotkanie było bardzo miłe i zostało uwiecznione na wspólnej fotografii.

V-12 z zespołem Systems in Blue!
Spotkanie szefów trzech stron internetowych: River’s Edge, 80s.pl oraz Top80. Foto: Gabi.

 

Po upływie kilkudziesięciu minut udało nam się podejrzeć Fancy’ego, wykonującego skromną próbę przed koncertem. Spotkanie z artystą również upłynęło w niezwykle przyjaznej atmosferze. Fancy chętnie pozował do zdjęć i rozdawał autografy, sypiąc przy tym żartami niczym z rękawa. Skorzystaliśmy także z okazji, by stanąć na scenie i trzeba przyznać, że było to miłe przeżycie (był to jeszcze moment, kiedy fotoreporterom nie zabraniano poruszania się po tej części Ergo Areny). Kolejną gwiazdą, którą nieoczekiwanie mieliśmy okazję zobaczyć (ale tym razem bez osobistego spotkania), był Sławomir Łosowski. Tuż przed 20:00 zjawili się panowie Chojnaccy, a nieco wcześniej Gazebo.

V-12 i Fancy!

Rozpoczęcie koncertu zostało przez organizatorów opóźnione o około pół godziny, być może ze względu na niezaplanowaną absencję Marka Sierockiego. Hala Ergo Areny nie zapełniła się w całości, ale zainteresowanie wydarzeniem było bardzo spore. Wnet na scenie pojawił się Tomasz Galiński, witając wszystkich przybyłych bardzo serdecznie. W kilku słowach wstępu zaprosił do wspólnej zabawy, na początek przy klimatach italo.

Ekipa fotoreporterów szykuje się na łowy. Foto: Gabi.

 

Gazebo otworzył swój show od rewelacyjnego utworu „Telephone Mama”. Co ciekawe, prawdopodobnie jako jedyny artysta tego wieczoru, nie korzystał z tzw. pół-playbacku, śpiewając wszystko „na żywo”. Publiczność niezwykle entuzjastycznie przyjęła jego wejście, a pod barierkami rozpoczęła się jedna, wielka zabawa. Na scenie Gazebo pierwotnie śpiewał swoje utwory bez udziału osób trzecich, wykonując przy tym charakterystyczne dla siebie ruchy dłonią (przypominające postawę Jamesa Bonda). Po pewnym czasie dołączyły do niego cztery ubrane na czarno tancerki. Zabawa rozkręcała się z minuty na minutę dzięki mieszance starych i nowych kompozycji (m.in. „Lunatic”), a także coverów, spośród których niemałą furorę zrobił kawałek „Dolce VitaRyana Parisa.

Gazebo w Ergo Arenie.

W przerwie między kolejnymi utworami Gazebo zainicjował wspólne śpiewanie refrenu swojego najbardziej rozpoznawalnego przeboju „I Like Chopin”, wyrażając przy tym swój ogromny szacunek do znakomitego polskiego pianisty. Tysiące gardeł wykrzyczało „Used to say I like Chopin” bez podkładu muzycznego. Na pożegnanie kompozycja ta zabrzmiała w całości (nawet przy wykorzystaniu fortepianu!) i została niezwykle emocjonalnie i entuzjastycznie przyjęta przez publiczność. Klaskanie, machanie i chóralny śpiew dominował wśród fanów muzyki lat 80 do samego końca występu artysty. Trzeba przyznać, że występ Paula był bardzo udany i należą mu się wielkie słowa uznania za to, co zrobił (i robi dalej!) dla muzyki.

Gazebo w skupieniu wykonuje jeden z utworów „na żywo”.

Kilka chwil później nastąpiła rozgrzewka muzyczna, zaserwowana przez duet Chojnackich. Klasyczne szlagiery dyskotekowe, okraszone pięknym brzmieniem saksofonu Roberta, brzmiały niezwykle oryginalnie. Nie było nam dane jednak długo delektować się „przerywnikiem” o tytule „Magic 80’s Mix Show”, ponieważ bardzo szybko ewakuowaliśmy się w okolice drogi do garderoby gwiazd. Jako nieliczni mieliśmy dzięki temu okazję stanąć oko w oko z Gazebo, który mimo braku odpoczynku, chętnie rozdawał autografy (ba, nawet wygłosił pozdrowienia dla top80.pl, zarejestrowane przez Adama) i pozował do pamiątkowych zdjęć. Ode mnie Gazebo usłyszał, że „Telephone Mama” to mój ulubiony album, co zostało odebrane przez artystę bardzo pozytywnie. Zabrakło jedynie więcej czasu na rozmowę, ale pamiątka ze spotkania pod postacią zdjęcia i krótkiej wymiany zdań jest po prostu bezcenna.

V-12 i Gazebo!

 

W tym samym czasie na scenie pojawili się panowie z zespołu Systems In Blue. Przebojowa i dynamiczna muzyka wypełniła wnet olbrzymie wnętrze Ergo Areny, porywając wszystkich do szalonej zabawy. Panowie mimo dojrzałego wieku wręcz kipieli energią, której pozazdrościć mógłby niejeden bardziej rozpoznawalny wokalista klasy światowej. Na pierwszym planie dominował Michael Scholz (ubrany w białą marynarkę i kapelusz), a partie gitarowe odgrywał stojąc nieco dalej długowłosy Detlef Wiedeke. Towarzyszyły im ponętne tancerki, a także efekty pirotechniczne i salwa tysięcy prostokątnych sreberek, zasypujących publiczność stojącą w obrębie kilkunastu metrów od sceny. Wart odnotowania był także fakt, że występ Systems In Blue był wyjątkowo długi i trwał niespełna godzinę.

Systems in Blue.
Ogień na scenie.
Detlef Wiedeke, jedyny instrumentalista na Hitparadzie.

Podczas krótkiej przerwy technicznej byliśmy świadkami unikalnego wydarzenia. Otóż doszło wówczas do nieoczekiwanego spotkania Gazebo z Fancy. Panowie objęli się w przyjacielskim uścisku i przez kilka chwil pozowali fotoreporterom z uśmiechem na twarzy (zaszczyt wykonania jednego zdjęcia przypadł również mi, całkiem przypadkowo, gdy trzymałem przez chwilę w dłoniach aparat fotograficzny Gabi). Tę magiczną, wyjątkową sytuację podziwiało zaledwie kilkanaście osób, albowiem miała ona miejsce w drodze między wejściem na scenę, a korytarzem prowadzącym do garderoby.

Fancy i Gazebo w przyjacielskim uścisku.

Gdy na zegarze dochodziła powoli godzina 22:00, na scenie pojawił się Fancy. Ubrany na czarno, dzięki swojej przebojowości i rewelacyjnej umiejętności nawiązywania kontaktu z publicznością, stał się nieoczekiwanie sprawcą najlepszej zabawy tego wieczoru w Ergo Arenie! Setki osób pląsających w rytm takich przebojów, jak „Lady Of Ice”, „Flames Of Love”, „A Voice In The Dark”, „Running Man” czy coveru słynnego hitu lat 70’ „Always On My Mind” (w wersji przypominającej dokonania Pet Shop Boys) udowodniło, że to Fancy stał się królem całego wieczoru. Wokalista sięgnął także po swój nowszy repertuar, prezentując m.in. utwór „For One Night In Heaven”.

Fancy tuż po rozpoczęciu swojego show.

Patrząc na swobodnie poruszającego się po scenie artystę, trudno było uwierzyć, że ma na swoim karku przeżytych ponad 60 wiosen. Okrzyki uwielbienia bardzo często były słyszalne ze strony pierwszych rzędów. Niezwykle pozytywny obraz całego występu Fancy’ego potęgowały pojawiające się kilkukrotnie na scenie tancerki oraz efekty pirotechniczne. Wokalista również miło traktował fotoreporterów, pozując im do zdjęć (na ich wykonanie posiadaliśmy czas składający się tylko i wyłącznie z trzech utworów, po czym byliśmy „usuwani” przez ochronę na wysokość prawych kolumn głośnikowych). Bez wątpienia Fancy wywarł na wszystkich bardzo pozytywne wrażenie, a o sukcesie jego występu świadczy wiele komentarzy dostępnych w Internecie.

Pozdrowienia dla publiczności. 🙂
Tego pana pokochała cała Ergo Arena!
Szaleństwo pod sceną podczas występu Fancy’ego.

Gwiazdą wieczoru była C.C. Catch, zwana przez niektórych królową disco lat 80. W porównaniu z jej występem sprzed wakacji we Wrocławiu, tym razem nieco śmielej i odważniej wkroczyła na scenę, odziana w ubranie kolorystycznie dopasowane do jej włosów. Wokalistce towarzyszyli tradycyjnie dwaj tancerze (i zarazem raperzy) o imionach Guido i Hakim.

C.C. Catch i jej tancerze.
Caroline w niemalże całej swojej okazałości.
Podczas występu C.C. Catch na publiczność spadł deszcz sreberek.

Setlista C.C. nie zmieniła się od Discotex’u, dlatego też pod kątem repertuaru cały występ dla znawców tematu nie był żadnym zaskoczeniem. Wśród publiczności dostrzegalne były osoby, które tylko i wyłącznie dla tej artystki przyjechały do Ergo Areny, jednakże trudno było ogólnie stwierdzić, czy rapowane wersje przebojów z lat 80 przypadły wszystkim do gustu. Występ był udany i osobiście zastanawiam się, czy mimo niesłabnącej popularności wokalistki w naszym kraju, był to według krążących pogłosek jej ostatni koncert w Polsce. Caroline dwukrotnie potwierdziła także swoje niesłabnące umiejętności wokalne, śpiewając zwrotki bez żadnego podkładu muzycznego. Efektownie wyglądała także na tle całego występu plejada efektów pirotechnicznych wraz z powtórką wystrzelonych w powietrze tysięcy prostokątnych sreberek (trzeba przyznać, że ekipa techniczna miała co sprzątać po całym wydarzeniu). Jak na gwiazdę wieczoru przystało, C.C. Catch bisowała, serwując kolejny ze swoich megamiksów.

Ostatnim punktem programu był ponowny występ duetu Chojnackich. Nasza skromna grupka fanów w tym samym czasie oczekiwała na spotkanie z C.C. Catch. Tylko nielicznym udało się dostąpić zaszczytu stanięcia oko w oko z wokalistką (m.in. Adamowi i Gabi), albowiem Caroline sprawiała wrażenie zmęczonej. Szybko ulotniła się do swojej garderoby, a jedynym szczęśliwcem, którego do siebie zaprosiła, był Simon. Jako wierny fan wokalistki, otrzymał od niej dwa prezenty: bransoletkę oraz amulet. Z wymalowanym szczęściem na twarzy, po około dziesięciu minutach wyszedł na korytarz oznajmiając jednocześnie, że C.C. nie będzie chciała się już z nikim dzisiaj spotkać. Poczuliśmy lekki zawód i udaliśmy się za drzwi wyjściowe na parking Ergo Areny.

Na pożegnanie z Hitparadą 80’ mieliśmy jeszcze okazję ponownie zobaczyć Caroline, którą ktoś z ekipy top80.pl poprosił o wspólne, grupowe zdjęcie. Artystka zgodziła się i po chwili dwunastoosobowa ekipa stanęła wokół jej uśmiechniętego oblicza. Krótka chwila, błysk migawek trzech aparatów fotograficznych i pozostało miłe wspomnienie tego wydarzenia. Kiedy C.C. Catch kierowała swoje kroki do samochodu, podziękowałem jej po niemiecku, a ona odwróciła się do mnie i odwzajemniła moje pozdrowienie. W taki sposób skończył się mój kilkugodzinny pobyt w Ergo Arenie.

Pamiątkowe zdjęcie z C.C. Catch.

 

W tym miejscu należą się słowa uznania organizatorom za całe wydarzenie, które mam nadzieję, że będzie kontynuowane w niedalekiej przyszłości. Chciałbym również serdecznie pozdrowić wszystkich, których spotkałem na Hitparadzie: Mariusza (z którym to rozmawiałem na kilka godzin przed rozpoczęciem koncertu), Simona, Adama, Gabi (podziękowania za udostępnienie kilku fotek do relacji), Artura i Jacka (szczególne podziękowania za owocne i ciekawe dyskusje na wszelkie tematy, niekoniecznie muzyczne). Do zobaczenia na kolejnym wydarzeniu muzycznym poświęconym złotej erze lat 80!

Hitparada 80’ – 7.09.2012 r. @ Ergo Arena – galeria zdjęć:

V-12/Tropyx
Szczecin, 10.09.2012 r.

Sprawdź również

Sandra – Stay In Touch (2012) [recenzja]

Dziesiąty studyjny album w karierze Sandry (jednej z ikon popkultury lat 80) ukazał się na …

DISCOTEX – Disco Music Festival – 2.06.2012 r. we Wrocławiu [relacja]

Koncert gwiazd muzyki dyskotekowej: Lou Bega, Boney M. feat. Maizie Williams, C.C. Catch, Savage oraz …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *