poniedziałek , 11 Grudzień 2017

Floppy 2005 – 25-27.02.2005 r. w Helsingborgu, Szwecja [raport]

Swoją samotną podróż do Szwecji rozpocząłem 24 lutego 2005 r. przejażdżką pociągiem do Świnoujścia. Miałem pewne problemy, by tam dotrzeć, ponieważ jedna nieogarnięta kobieta nie chciała mi sprzedać biletu na stacji kolejowej w Szczecinie Dąbiu. Przez co musiałem szybko dotrzeć na dworzec główny w Szczecinie, lecz na szczęście zdążyłem na czas.

W przedziale pociągu relacji Szczecin Główny – Świnoujście spotkałem 2 mężczyzn, którzy sprawiali wrażenie, jakby byli z Rosji. Zaczęliśmy rozmawiać po Polsku i wnet okazało się, że będziemy płynąć do Szwecji tym samym promem! Następnie obaj panowie zaczęli opowiadać różne kawały, więc ogólnie było wesoło! Jeden z nich wyciągnął nowoczesny i jednocześnie bardzo kolorowy telefon komórkowy i puszczał różnorodne polifoniczne dźwięki.

Kiedy dotarliśmy do Świnoujścia i wysiedliśmy z pociągu, podszedł do nas jeden osobnik i zaproponował wspólną podróż promem celem zaoszczędzenia pieniędzy (ów człowiek miał wjechać na prom swoim samochodem, a wówczas współpasażerowie płacą mniej, aniżeli jakby mieli płynąć indywidualnie). Więc Ci dwaj panowie przystali na propozycję nieznajomego i wnet zostałem sam przed budynkiem odpraw. Ponieważ już wcześniej miałem kupiony bilet na prom, udałem się do środka i oczekiwałem na rozpoczęcie kontroli biletów i paszportów. Było ogólnie zimno. Kiedy przeszedłem przez kontrolę paszportów, udałem się długim tunelem w kierunku promu, a po wejściu na jego pokład ulokowałem się na jednym z niebieskich lotniczych siedzeń.

Miejscówka była dosyć wychłodzona, ponieważ była ona zlokalizowana w przedniej części promu, blisko wielkich okien. Wnet podróż się rozpoczęła, a ja siedziałem sobie na fotelu, jadłem suchy prowiant, a następnie próbowałem zasnąć. Jednakże trudno było tam spać, ponieważ inni ludzie hałasowali niemiłosiernie podczas zabawy na automatach, zakrapianych suto alkoholem. Ponadto naprawdę było tam zimno! Więc postanowiłem nałożyć na siebie moją zimową kurtkę i spróbować ponownie zasnąć.

To była długa noc dla mnie. Rano, tuż przed godziną szóstą, wstałem i rozpocząłem przygotowania do opuszczenia promu. Przy okazji poznałem jedną Polkę, z którą zacząłem rozmawiać. Okazało się, że jest to jej jedna z kolejnych podróży do Szwecji w celach zarobkowych. Wspólnie przeszliśmy kontrolę paszportów i udaliśmy się na stację kolejową. Przy okazji pomogłem jej w noszeniu bagażów. Gdy dostaliśmy się do pociągu, to podjęliśmy decyzję o zakupie biletów u konduktorki. Byłem niezwykle zmęczony, ale ogólnie czułem satysfakcję z bycia w Ystad od kilku minut. Sam pociąg był niesamowity! Pierwsza klasa! Składane siedzenia… Nigdy nie widziałem tak ładnego pociągu.

Kiedy pani konduktor przybyła do naszego przedziału, to okazało się, że mamy pewne trudności z zakupem biletów. Najpierw kupiłem bilet dla siebie, a następnie szczęśliwie maszyna drukująca się zacięła, więc miła pani konduktor powiedziała „Okay, forget about it”. Zaoszczędziliśmy więc troszkę pieniędzy, ponieważ oboje zapłaciliśmy tylko za jeden bilet :).

Po kilkudziesięciu minutach podróży dotarliśmy do Malmö, gdzie Iopop już czekał na mnie. Pożegnałem się z tamtą dziewczyną i udałem się razem z Henrikiem do jego mieszkania. Rozglądałem się przy tym dookoła, ponieważ byłem w Szwecji po raz pierwszy w moim życiu. Byłem bardzo zainteresowany wszystkim, co mnie otacza, a najbardziej wysokimi, pięknymi budynkami.

W trakcie pieszej przechadzki wstąpiliśmy do sklepu w celu kupna jakiegoś pożywienia na śniadanie i spotkaliśmy tam jednego scenowca, którym był ED/Wrath Designs. Byłem zdziwiony tym, że nie przybył on na party. W mieszkaniu Henrika skonsumowaliśmy śniadanie, a następnie zdecydowałem się na krótką drzemkę. W międzyczasie Iopop próbował naprawić mały błąd w swoim nowym demie. Po około dwóch godzinach RaveGuru z JackAsser’em przybyli do nas samochodem i zabraliśmy się z nimi w podróż do Helsingborg. Byłem bardzo zmęczony i nawet zasnąłem na chwilę w samochodzie :).

W końcu dotarliśmy na party place, zlokalizowanego w centrum Helsingborga w małym, undergroundowym klubie. Na miejscu kręciło się zaledwie kilka osób. Poznałem Jucke’go oraz Motley’a :))). Rozmawialiśmy długo na różnorodne tematy :). Party place było naprawdę niewielkie, wypełnione stołami i krzesłami. Większość ze scenerów przywiozła ze sobą sprzęt C64, a co najmniej 2 osoby cheatowały z laptopami.

Po kilku godzinach kolejni scenerzy przybyli i poznałem sporo miłych ludzi, takich jak Hollowman, Puterman, Twoflower, Blackdroid i Maktone. Pod wieczór w głównym narożniku party place ekipa podpitych scenerów rozpoczęła zabawę przy oglądaniu prawdopodobnie Amigowych demek, słuchając przy tym Italo Disco i tańcząc :). Maktone z chłopakami mieli niezły ubaw :). Ja niestety nie, ponieważ czułem się dosyć samotnie na party place i nie miałem zbytnio z kim pogadać. Większość ze scenerów była zajęta kończeniem stuffu na kompoty. A ja czekałem na Rambonesa, ponieważ miałem nadzieję, że przybędzie na party. Lecz niestety tak się nie stało. Tęskniłem także za moją dziewczyną, a większość czasu na party place spędziłem samotnie.

Późnym wieczorem, będąc bardzo zmęczony, położyłem się spać za kolumnami. To było jedyne wolne miejsce do spania :). Część scenerów spała w głównym tunelu prowadzącym do party place, ogólnie gdzie się dało. Następnego dnia spędziłem sporo czasu puszczając demka na big screenie, szperając przy tym w dyskach Jucke’a. Odnalazłem kilka fajnych stuffów i skopiowałem sobie na swoje dyskietki. Podjąłem także decyzję o narysowaniu własnego obrazka w trybie Petscii na C/G kompoty i stworzyłem zabawne logo Floppy.

Zanim jednak to się stało, Motley zorganizował International Karate compo. Wziąłem udział w tym konkursie, lecz przegrałem swoją drugą walkę. Organizacja tego compo była bardzo zła. Oczekiwałem także na Hat-Trick compo, lecz Motley później gdzieś się zawieruszył i konkurs został odwołany. Z nudów kręciłem się po party place i zbierałem puszki po piwie do mojej kolekcji. Przy okazji poznałem Dino, który tworzył wówczas swoje Petscii show na kompoty.

Przekazałem potem swoją muzykę i grafikę Petscii Taperowi (bardzo miła osoba!) i oczekiwałem na główne kompoty. Ponieważ nikomu nie chciało się mówić przez mikrofon, Jucke wykorzystał SAM Recitera, który mówił za niego o wszystkim. Niektóre ksywki brzmiały naprawdę zabawnie, gdy były wymawiane przez syntezę mowy na C64 :). Wszystkie kompoty były oficjalne. Podczas odtwarzania zaków ekran nie był wyłączany. Stąd też każdy znał autora danej produkcji. Kompoty ogólnie były bardzo świetne! Miałem dużo zabawy oglądając i słuchając stuffu. Byłem zaskoczony tym, że MacX wziął udział w kompotach, prezentując pierwszą w swoim życiu muzykę, która ogólnie była okropna :).

Partyzanci oglądają kompoty na Floppy 2005

Podczas odtwarzania mojego zaka niektórzy scenerzy, np. Hollowman, zaczęli tańczyć! Puterman powiedział mi wówczas, że ten kawałek jest lepszy od moich poprzednich. Aplauz widowni był bardzo duży! Lecz nie przełożyło się to potem na wyniki głosowania, ze względu na tzw. friendly voting, czyli głosowanie na swoich znajomych. Rezultaty kompotów były zatem odmienne od tego, w jaki sposób zostały przyjęte przez publiczność.

Goto80 wygrał kompoty muzyczne ze swoim naprawdę eksperymentalnym, lecz fajnym kawałkiem. Twoflower zajął zasłużone pierwsze miejsce w kompotach graficznych, a Triad wygrało demo compo. Ponadto Jucke wygrał C/G compo, a moja graficzka zajęła trzecie miejsce. Byłem lekko rozczarowany nowym demem HCL’a, które zawierało sporo dezajnowanej grafiki, bez konkretnych efektów.

Po ogłoszeniu wyników, które zostały zaprezentowane na bigscreenie, pisane na C64 przez Tapera lub kogoś innego, scenerzy otrzymali zabawne nagrody, jak np. generator odgłosów pierdzenia itp. 🙂 Ponadto zwycięzcy otrzymali zdjęcie z twarzą Motley’a :). Następnie poznałem bardzo sympatycznego człowieka o ksywie Zzap69, z którym sobie miło pogadałem na różne tematy. Następnie JackAsser wsparł mnie odnośnie odnalezienia połączenia kolejowego do Ystad, ponieważ czekała mnie samotna podróż powrotna. Byłem solidnie zmęczony i ponownie położyłem się spać za kolumnami głośnikowymi.

Po kilku godzinach chłopaki mnie obudzili i razem z Iopop’em udaliśmy się na stację kolejową. Kupiłem bilet i wszedłem do pociągu, który również był bardzo ekskluzywny. Dotarłem do Malmö, mając następnie małe problemy z odnalezieniem prawidłowego peronu, lecz na szczęście w końcu znalazłem się we właściwym miejscu i odpowiednim pociągu. Gdy dotarłem do Ystad, udałem się do budynku odpraw i czekałem na kontrolę biletów. Była to już niedziela, godzina 14’ta, gdy rozpocząłem moją powrotną podróż do Polski.

Na promie poczekałem chwilę, aż otworzą sklep i zakupiłem trochę suchego prowiantu. Podróż spędziłem na drzemaniu, bądź siedzeniu znudzonym. W końcu jednak dotarłem do Świnoujścia, gdzie spotkałem jednego Polaka i wraz z nim udaliśmy się na stację kolejową. Tam czekał na nas skład, zawierający głównie tylko wagony sypialne i jeden normalny z pierwszej klasy. Lecz nie warto nigdy porównywać polskich pociągów do tych ze Szwecji! Szwedzkie są zwyczajnie niesamowite!

Konduktor stwierdził, że obecnie nie może sprzedać nam biletów, lecz dokona tej czynności później. Byłem nieźle zaskoczony bardzo dużą ilością śniegu, która spadła przez minione dwa dni. Ale oczywiście byłem uradowany takim widokiem! Konduktor powiadomił mnie, że ten skład nie zatrzymuje się na stacji Szczecin Dąbie, więc musiałem lekko zmienić swoje plany i zdecydowałem się jechać do centrum miasta. Gdy dotarłem do Szczecina i wydostałem się z pociągu, zacząłem przedzierać się w zaspach śniegu w kierunku kina, w którym pracuje moja siostra. Była niespełna północ i byłem bardzo zmęczony i głodny. Razem z siostrą wróciłem do domu nocnym autobusem i moja długa podróż na Floppy 2005 została zakończona.

Floppy 2005 – Galeria zdjęć:


Chciałbym podziękować Iopop’owi za główne wsparcie, Djinn’owi za mapę i wsparcie odnośnie wyjaśnień dotyczących obsługi automatu z biletami, JackAsser’owi i RaveGuru za wsparcie samochodowe, JackAsser’owi i Hollowmanowi za osobiste wsparcie, Putermanowi za vinyle oraz Goto80 za przyjacielskie wsparcie podczas party! Jestem zadowolony, że spełniłem jedno z moich marzeń bycia na szwedzkim C64 party! Pozdrowienia dla wszystkich partyzantów i do zobaczenia w niedalekiej przyszłości!

Pamiątkowy ident z Floppy 2005

Screenshoot ze Scene Worlda #15 – pierwsza publikacja raportu

Murdock/Tropyx


Raport powstał 25.07.2005 r.

Tłumaczenie z języka angielskiego dokonał V-12/Tropyx dnia 02.02.2010 r.


Jest to kolejny raport z party, który pierwotnie napisałem tylko w wersji anglojęzycznej, czyniąc to ekskluzywnie dla piętnastego numeru maga Scene World (wydawanego przez niemiecką grupę People Of Liberty). Z tym magazynem byłem związany dosyć długo. Odpowiadałem za redakcję działów Charts, Addressess, News, Reactions, oraz Websites & Active Sceners. Prowadzenie Chartsów wiązało się także ze spreadowaniem i liczeniem tzw. votek.

Raport napisałem 25 lipca 2005 r. i ukazał się on 1 września 2005 r. w magazynie dyskowym Scene World #15/People Of Liberty w dziale Party Scene.Oryginalną treść (przetłumaczoną przeze mnie na język polski dnia 2 lutego 2010 r.), którą poszerzyłem o kilka faktów, dokonując w niej jednocześnie niewielkiej korekty błędów i wzbogacając o fotkę identa, screenshoota ze Scene World #15 oraz wybrane zdjęcia autorstwa Elerica i Vodki.


Sprawdź również

Silesia Party 4 – 17-19.09.2010 r. w Czeladzi [raport]

Czwarta edycja jedynego obecnie w Polsce party, dedykowanemu użytkownikom i miłośnikom Commodore 64 o nazwie …

Silesia Party 1 – 5-7.07.2007 r. w Katowicach [raport]

Party na Śląsku? A czemuż by nie! Party na Śląsku i to dodatkowo w szkole? …

Silesia Party 2 – 15-17.08.2008 r. w Czeladzi [raport]

Druga edycja Silesia Party miała miejsce w dniach 15-17 sierpnia 2008 r. w Centrum Rozrywki …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *