poniedziałek , 29 Maj 2017

Chippy – Unstable Routines (2015) [recenzja]

Jakaż to przemiana wewnętrzna i duchowa musiała zajść w Chippym, skoro tak znacząco zmienił stylistykę tworzonej przez siebie muzyki? Pewnie spora. Ziemowit Wójcik na kilka miesięcy przed osiągnięciem pełnoletniości serwuje dojrzałe, stonowane wydawnictwo muzyczne. „Unstable Routines” to nowe, ale w dalszym ciągu synthpopowe oblicze Chippy’ego.

Premiera materiału za pośrednictwem Bandcampa odbyła się 4 lutego 2015 roku. Album zawiera 11 utworów, w większości instrumentalnych. Przeważają spokojne, wręcz melancholijne momentami melodie, stonowany klimat i niedostatek dynamicznych zrywów. Niespełna 31 minut dźwięków zawartych na „Unstable Routines” to być może pierwszy poważny krok Chippy’ego w kierunku całkowitej zmiany swojego brzmienia.

Na szczęście Ziemowit nie zapomniał o swoich korzeniach. Na poprzednich wydawnictwach wypracował styl, który odzwierciedlają specyficzne powtórzenia tych samych motywów, jak i prosta perkusja rodem z klimatów italo disco. Takim klimatem witają nas za pośrednictwem utworu „Pleasure/Pain” niestabilne procedury. Przy okazji warto wspomnieć, że jest to kolejna po „The Drug Assembler” nazwa wydawnictwa Chippy’ego, inspirowana prawdopodobnie programowaniem na platformę Commodore 64. Zresztą na okładce „Unstable Routines” napisy wyglądają, jakby były stworzone za pomocą czcionki CBM-64.

Chippy – Unstable Routines. Okładka albumu wydanego w 2015 roku.

Tytuły poszczególnych utworów są zarówno osobiste, jak i twórcze. Przykładem tego jest „Resistance Is The Option”, „Our Minds Outside Of Randomness”, czy chociażby „Warm Sweaters, Cold Hearts”. W ostatnim z wymienionych pojawiają się nawet dźwięki generowane na układzie SID ze wspomnianego wyżej C64.

Album zaskakuje niesamowitym spokojem. Przy „Sea” możemy całkowicie się zrelaksować i pomarzyć o upragnionym odpoczynku na wyludnionej plaży. Jedyny poważny zryw następuje pod koniec muzycznej podróży po „Unstable Routines”. Kompozycja o wymownej nazwie „Surely, I Can Wait” to ukłon w stronę fanów wcześniejszych dokonań Chippy’ego. Można by rzec, że jest utrzymana w „starym” stylu. Cieszy zatem fakt, że Ziemowit nadal odcina kupony od tego, co wypracował na „Hyperventilation” i „Blasterze”.

Na płycie można odnaleźć także nowatorskie rozwiązania muzyczne. W „Dream Riot” pojawia się niesamowita elektroniczna solówka. Klimatu dopełnia bardzo dobrze dopasowany do tonacji utworu wokal Adama Rajewskiego. „The Interface (Hill)” z kolei posiada sentencję wypowiadaną za pośrednictwem programu SAM/Reciter na Commodore 64. „Our Minds Outside Of Randomness” brzmi jak by było żywcem wyjęte z jakiejś składanki z muzyką instrumentalną pokroju italo sprzed trzydziestu lat. Ciekawe brzmienie w klimatach electro posiada w sobie także „Inkjet”, a w „Showering Thoughts” autor wstrzyknął kroplę ambientu. „Unstable Routines” kończy niezwykle melancholijny i krótki utwór o tytule „Last Flowers (Given To You)”, który może oznaczać po prostu rozstanie.

Nie wnikając w detale instrumentalno-brzmieniowe, po prostu polecam najnowsze dzieło Chippy’ego. Jest ono bardzo interesujące, dojrzałe i przemyślane. Zawiera w sobie ciekawą kompozycję elektronicznych dźwięków z pogranicza synthpopu, italo disco i downtempo. Daj odpocząć swoim uszom od radiowej i „eskowej” papki i sięgnij po „Unstable Routines” już teraz!

V-12/Tropyx
Szczecin, 12.08.2015 r.

Album dostępny jest do wysłuchania i pobrania za darmo na Bandcampie:

Sprawdź również

Back To The Retrofuture – zaproszenie na imprezę!

17 października 2015 r. w sali koncertowej LAS, mieszczącej się w Centrum Kultury OFF Garbary …

Chippy – Ice Skates (2012) [recenzja]

Młodość ma to do siebie, że człowiek potrafi wyrażać ją niezwykłą aktywnością i (nierzadko) mniej …

Sandra – Stay In Touch (2012) [recenzja]

Dziesiąty studyjny album w karierze Sandry (jednej z ikon popkultury lat 80) ukazał się na …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *