poniedziałek , 23 Październik 2017

Chippy – Blaster (2012) [recenzja]

Niezbyt często można spotkać na swojej drodze artystę, który bez obiekcji, otwarcie przyznaje się do swojego młodego wieku. Kimś takim jest niejaki Ziemowit, znany bardziej pod pseudonimem Chippy. Mając zaledwie 13 lat na karku, zasłynął zwycięstwem w konkursie na remix słynnego „Tuskotronic’a” autorstwa VJ Dominiona. Dziś, odrobinę starszy, prezentuje odbiorcy swoje kolejne dzieło muzyczne.

4 lutego 2012 r. ukazał się drugi w karierze muzyka, album o tytule „Blaster”, sygnowany przez autorski label Przypał Records. Chippy udostępnił całość do ściągnięcia za darmo (bądź symboliczną kwotę) na Bandcampie w dowolnym formacie dźwiękowym. Okładka „Blastera” nie jest jakimś wybitnym dziełem plastycznym, jednakże jej główny motyw to odręcznie rysowaną postać muzyka (jak się domyślam, za pomocą ołówka). Dorzucony do tego efekt postarzania zdjęcia oraz nałożony „odcisk” płyty CD sprawia wizualne wrażenie rzeczy używanej (w naszym przypadku słuchanej) bardzo często.

Okładka płyty Chippy – Blaster (2012).

 

Blaster” to w skrócie mieszanka muzyki electro, synth-popu i disco. Autor w sposób umiejętny łączy wspomniane przed chwilą style muzyczne, wzbogacając je o nieco bardziej nowoczesne brzmienie. Album otwiera przyjemne intro o tytule „Beginning”, brzmieniowo przypominające nieco stare moduły z Amigi. Interesująca mikstura dźwięków syntetycznych (w szczególności udanej linii basowej) przechodzi po chwili w tytułowy kawałek, który jako jeden z nielicznych zawiera w sobie odrobinę kobiecego wokalu w języku francuskim.

Trzecim w kolejności na albumie jest utwór „Sample It!” i jak sama nazwa wskazuje, powstał przy użyciu sporej dawki sampli, zapożyczonych z różnych źródeł (w tym m.in. z filmu „Nic śmiesznego” oraz jednego z utworów Telex’u). Tuż po nim następuje niespełna półminutowy utwór, będący w zamyśle autora swoistą przerwą reklamową.

Dancing At Midnight” zdecydowanie przypadnie do gustu każdemu, komu nie jest obca melodyjna muzyka syntezatorowa lat 80. To bardzo energiczny kawałek, z charakterystycznym bitem i mocno wyeksponowaną linią basu. Jednakże nie dorównuje on ani pomysłem, ani aranżacją kolejnej na „Blasterze” kompozycji o tytule „Escape”. Jest to z pewnością kawałek wart szczególnej uwagi, nie tylko dla miłośników muzyki disco i electro. Pomimo faktu, że Chippy wykorzystał tutaj znany motyw z utworu Anny Jantar pt. „Nic nie może wiecznie trwać”, to jednak uczynił to w sposób niezwykle zaskakujący. Umiejętny miks nadał temu utworowi nowe znaczenie i chociaż z reguły jestem sceptycznie nastawiony do tego typu rozwiązań muzycznych, to w przypadku „Escape” całość prezentuje się wyśmienicie i deklasuje pozostałe kompozycje na albumie. Szczególnie przejście do drugiej części utworu z piękną, wiodącą melodią, wywołuje przyjemny dreszczyk na ciele.

Ostudzenie emocji zapewnia kolejny przerywnik muzyczny, nieco szybszy od swojego poprzednika i brzmiący bardzo znajomo. Upodobanie Chippy’ego do języka francuskiego ponownie dało się tutaj we znaki, a dostrzegalne w tle krótkie dźwięki, przypominają niektóre dokonania grupy Kraftwerk.

Dalsza część albumu eksploruje nieco inny obszar muzyki elektronicznej. „The Kozak Nuta” rozpoczyna się dosyć niekonwencjonalnie i osobiście jestem ciekaw, czy przypadkiem Ryszard Rynkowski nie obrazi się za specyficzne i planowe „zepsucie” fragmentu jego „Darów losu”. Jak sama nazwa wskazuje, utwór Chippy’ego jest faktycznie kozacki, albowiem został utrzymany w rytmach klubowych, ale nie odbiega znacząco on stylistyki synth-popowej. W sposób niezauważalny dla słuchacza łączy się dalej z „Megablasterem”, w którym dominuje mocne, hard trance’owe uderzenie. Uzupełnienie ponad trzyminutowej kompozycji dwoma samplami wokalnymi (jeden z nich to „Let the bass kick”) powoduje, że słuchacz odbywa małą podróż w czasie do początku lat 90.

Na koniec „Blastera” autor zaserwował ponownie zmianę klimatu muzycznego, spowalniając nieco tempo. „Morphine” i „Don’t Worry – The End” to dwa odmienne od siebie, krótkie i klimatyczne utwory, spośród których ostatni brzmi naprawdę wyjątkowo.

Tracklista albumu Chippy – Blaster:

01. Beginning
02. Blaster
03. Sample It!
04. Commercial Break
05. Dancing At Midnight
06. Escape
07. Commercial Break 2
08. The Kozak Nuta
09. Megablaster
10. Morphine
11. Don’t Worry – The End

Niespełna 25 minut dobrej dawki alternatywnej muzyki elektronicznej pozostawia po sobie pewien niedosyt i jednocześnie zachęca do ponownego wysłuchania całego materiału. A z pewnością jest on udany i zdecydowanie lepszy od poprzedniego wydawnictwa Chippy’ego (Hyperventilation z 2011 roku). Słychać wyraźnie odejście od klimatów chiptune’owych na rzecz bardziej przemyślanych i rozbudowanych kompozycji muzycznych. Zachęcam do zapoznania się z „Blasterem” – to materiał godny polecenia, szczególnie tym, którym muzyka elektroniczna nie jest obca. Jednocześnie wyrażam nadzieję, że kolejne wydawnictwo spod szyldu Przypał Records zaskoczy mnie jeszcze bardziej. In plus oczywiście.

V-12/Tropyx
Szczecin, 23.02.2012 r.

Sprawdź również

Kombi – Nowy Album (2016) [recenzja]

Na tę chwilę od niespełna siedemnastu lat czekało tysiące fanów starego, dobrego Kombi. 22 stycznia …

Back To The Retrofuture – zaproszenie na imprezę!

17 października 2015 r. w sali koncertowej LAS, mieszczącej się w Centrum Kultury OFF Garbary …

Chippy – Unstable Routines (2015) [recenzja]

Jakaż to przemiana wewnętrzna i duchowa musiała zajść w Chippym, skoro tak znacząco zmienił stylistykę …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *